Wynajmujemy w 5 mieszkanie i mamy problem z naszą koleżanką, która nie sprząta po sobie w kuchni czy w łazience. Nie chcemy być " złym gliną", ale też z drugiej strony nie chcemy czuć się wykorzystywani, ciągle po niej sprzątając( nie będę ukrywać, że lubimy porządek, szczególnie w miejscu, w którym przygotowuje się posiłki). Dziewczyna jest sympatyczna, taka pozytywnie zakręcona, ale ten ciągły bałagan staje się już męczący. Zaczynają nas też denerwować ciągłe wizyty jej przyjaciół, po których w pomieszczeniach wspólnego użytku zostaje syf. Próbowaliśmy z nią rozmawiać, ona twierdzi, że to my przesadzamy, a problemu nie ma. Może Wy macie jakieś pomysły jak to załatwić. Dodam,że co tydzień ktoś ma dyżur sprzątania, ale przy takiej częstotliwości bałaganienia to rozwiązanie nic nie daje.














naczynia zwykle myje kumpel, ja wynoszę śmieci na spółkę z koleżanką więc taki układ mi odpowiada 



