logo
  
Diety i treści dostarcza Vitalia.pl



 

Wyniki wyszukiwania dla: Rower

24.04 - do Silesia zostało 9 dni
( 2010-04-24 14:17:28 )
...Jak zaplanowalam, tak wyszlo:)) Dzis byl rower - 29 km bez zsiadania z siodelka. Czysto treningowo. Na niskim przelozeniu, zeby sie troche namachac nogami;) Ubralam specjalnie pulsometr, zeby sie bardziej poczuc jak na traningu, a nie lajtowej przejazdzce Tetno utrzymywalam w okolicy 140, zeby byc w strefie spalania fatu. Calkiem fajnie bylo;)) Extra bonus - nowu sie troche opalilam;)Chce jechac jeszcze pozniej do galerii i chyba sie mieszczuchem przejade, bo szkoda takiej pogody. W koncu dzis mam kupe czasu i robie same przyjemne rzeczy..Milego weeka, dziewczynki!I Śn:1.5 kromki Schulstad (pelne ziarno) z lososiem, salata, ogorkiem + kawa + jablko290II Sn: placek otrebowo-twarogowy z twarogiem, ochechami, winogronami350Lunch: 150g dorsza z 30g mozzarelli + salatka z sosem jogurtowym310Przekąska: ciastko musli (15g)80Przekąska: duza latte z mlekiem 0.5% z CH100Kol: zupa jarzynowa z feta + 2 lyzki zurawiny280 Razem : 1410Picie: 1 litry wody czystej + 3x zielona herbata + pepsi12.00 rower, Waly nad Odra (29 km)  1: 41 h    -9.00   100 pompek (1/dzien5 - 5,6,4,4,8) 0: 15 h    -18.00 rowerem na shopping;) (ok 8km) 0:40 h - Razem:  2:36 h   -...
Rower vs. rowerek stacjonarny.
( 2010-05-01 10:06:02 )
... Czyli moje przemyślenia na temat pedałowania.   Jako istotka, która jeździć nauczyła się w wieku około lat 16 i bynajmniej nie ufa w pełni swojemu błędnikowi ani ocenie odległości i środka ciężkości. A mimo to praktycznie zaczęłam uzależniać się od roweru. Mój rower nie jest typowa obecnie modną damka z wielkimi kołami wiklinowym koszykiem, nie da się na nim jeździć w sukience czy klapkach jak zdarzyło mi się już widywać rowerzystki. Mój rower to spadek po bracie w postaci solidnego górala z aluminiowa rama i niezłym osprzętem. Nie mogę na niego narzekać, choć jak lamnie mógłby mieć błotnik ( młody wrzeszczy ze takie rowery nie mają bo to wstyd i hańba :P), a to dlatego że jak na 3 metrowej drodze będzie mała kałuża na 15 cm to zawsze w nią wjadę, jak będzie leżał jeden jedyny kamyk to oczywiście go zaliczę.   Tak czy siak jedzże. Bałam się jeździć po ulicy bo niestety musze do ścieżki rowerowej, która jest 3 km dalej jakoś dojechać, inne tereny nadające się do jazdy też są w podobnej odległości. Poza tym mam jeszcze słabą kondycje i musi to śmiesznie dla bardziej doświadczonych rowerzystów wyglądać. Ale jadę wolno i do przodu :P W czwartek odniosłam pierwszy sukces bo udało mi się wjechać na trudny dla mnie podjazd. Co prawda młody na swoim nowym rowerze już był na górze ale Itak jestem dumna :) Wiec powoli będzie lepiej, nogi się wyrobią i pewność siebie tez troszkę .   I teraz problem 01.05 miała być wycieczka gdzieś dalej jest piękny deszcz ..;( I tu niespodziewany ratunek, Ciocia dzwoni ze kupiła sobie nowy rowerek stacjonarny i czy chcę wziąć jej stary. Tylko, taki rower to ratunek na nudę, złą pogodę, nadmiar energii, która musi gdzieś ujść.   Tylko jak lamnie taki rower rozleniwia.. Jeśli ktoś się wstydzi jeździć to ok. ale trzeba pamiętać ze inaczej oddycha się powietrzem w pokoju a inaczej gdzieś „na łonie natury”. Poza tym wiem po sobie , że obciążenie jest nierówne i chyba wie o tym każdy kto przejechał choć kilometr po piachu, kamieniach, lekko pod górę a najlepiej po górkach i dolinkach. To nie będzie teki sam kilometr jak na stacjonarnym!   Tyle że do roweru trzeba jednak mieć trochę odwagi, odrobinę umiejętności, znać przepisy ruchu drogowego i mieć troszkę kondycji i samo zaparcia, ja po 2 tygodniach jazdy ( co 3 dzień) muszę robić przerwę co godzinę a i tak więcej niż 2,5/3 nie powinnam jeździć póki nie przywyknę. Dziś czkam na dowiezienie rowerka stacjonarnego- lepsze to niż gapienie się w okno i płaszczenie pupy na krześle przed telewizorem :P No i czekam na lepsza pogodę bo jak na razie długi majowy weekend zapowiada się mało słonecznie :(   Pozdrawiam i życzę miłego weekendu :) ...
Nowa energia - nowy cel
( 2010-05-04 14:45:57 )
...Tak, tak, kolejny cel, bo przecież normalnie, dla przyjemności to się nie da;)) Tym razem Was zaskoczę i nie będzie to (niestety) cel biegowy. Ma to swoje dobre strony, bo pozwoli mi zatęsknić za bieganiem  i da mięśniom przyzwyczajonym do biegu nowe zadanie. Liczę po cichu właśnie na to, że  dzięki innemu wysiłkowi uda mi się zgubić pozostały do zgubienia fat. Moim nowym celem jest rajd rowerowy na Węgrzech na początku czerwca! Około 550 km w 5 dni  Wyjazd z moim Facetem i grupką jego znajomych rowerzystów i tylko ja nie jestem takim zapaleńcem rowerowym jak reszta;) Ale kto wie, może będę;) Więc ten miesiąc chce głównie poświęcić na rower w jak największej ilości. Głównie na dopasowywanie mojego tyłka do siodełka Oczywiście bieganie też bedzie, jednak znacznie mniej objętościowo. Całą energię mam pakować w rower.. zobaczymy.. jakoś na razie tego nie widzę;PPDziś regeneracja pomaratońska. Oooj czworogłowe mnie nieźle napieprzają, jak nigdy w życiu chyba! Najgorzej ze schodzeniem po schodach;)) Chciałam iść potruchtac z rana jakieś 2-3km, ale jak próbowałam rano z psem coś podbiec to masarrrkaaa! Drewniane nogi normalnie! Dla rozruszania i zgodnie z moim nowym postanowieniem przyjechałam dziś na bajku do pracy, i to okrężną drogą:)Dodatkowo powracam do programu 100 pompek , bo ostatnio mi umknęło odliczanie. I oczywiście katowanie brzucha.. nie wiem czym jeszcze Plus tradycyjnie inne ćwiczenia, które oczywiście olewam od czasu porzucenia karnetu na aeroNo to zaczynamy!!!!I Śn:jabłko + 2x vasa ze 100g wiejskiego, ogórkiem230II Sn: Mestemacher z szynką z indyka, pomidorem160Przekąska: jogurt gruszkowy z łyżką nasion dyni + mandarynka200Obiad: 2 gołąbki z indyka, soczewicy, ryżu320Przekąska: 60g awokado + kilka winogron + jogobella light260Kol: zupa jarzynowa + 100g twarogu chudego220 Razem : 1300Picie: 1.4 litra wody czystej + 2x zielona herbata12.00 rower do/z pracy  0:58 h    16.7 kmRazem:  0:58 h   -...
Wyzwanie
( 2010-05-05 09:17:32 )
...Tak sobie dziś rozmyślałam jadąc do pracy, że ten rajd jest dla mnie nie lada wyzwaniem.. i będzie naprawdę ciężko. Przecież ja ani nie chodziłam na spinning za bardzo, w domu na rowerku nie jeżdżę, do pracy powiedzmy co 2 dzień ostatnio.. w ogóle nie mam siodła przyzwyczajonego do takiej pozycji! No nic, po prostu tchórz mnie trochę obleciałMam ciche postanowienie jeździć rowerem do pracy codziennie do końca miesiąca! Nawet jak mi się nie będzie chciało, albo będzie padać to też! Oprócz tego "treningi" rowerowe, które na razie nie wiem jak sobie ułożyć. Dziś z rana było lekkie truchtanie na jeszcze drewnianych nogach, ale w sumie pod koniec już całkiem fajnie. Byłam ze znajomym i z psami, więc biegania malutko:)I Śn:jabłko + vasa z serkiem + vasa z miodem, orzeszkami200II Sn: Mestemacher z szynką z indyka, pomidorem180Przekąska: jogobella mango150Obiad: chilli con carne light (filet z indyka, fasola gotowana)330Przekąska: 50g awokado + 3 orzechy brazyjijskie190Kol: zupa jarzynowa + sik pomidorowy + mandarynka300 Razem : 1350Picie: 1.6 litra wody czystej + 2x zielona herbata + pepsi max7.20 trucht (ok 4 km biegu + 40 min spacer)  0:28 h    - 9.00 rower do/z pracy  0:59 h    17.1 km19.00 A6W dzien 19 (nie zaczynam od nowa;)) 0:20 h    -12.00 100 pompek (seria 2/dzień 1 - 5,6,4,4,8) 0:15 h    -Razem:  2:02 h   -Moja myśl przewodnia na dziś;))...
Rower!!!!!!!!!
( 2010-05-08 09:06:11 )
...A jednak kupiłam rower :) Pan w sklepie wszystko poskręcał i sprawdził więc od razu po wyjściu wsiadłam i jeździłam ponad 45min po wszystkich możliwych podłożach: żwir, kamienie, piach, błoto, woda, dziury, trawa, asfalt, chodnik było bosko, jestem umierająca... dobiło mnie wniesienie go do mieszkania :( bardzo ciężki jest... ale już czuje jakie będę miała piękne nogi ...
92.5 km
( 2010-05-09 18:39:56 )
...Tyle trwal moj dzisiejszy "trening" na utwardzanie tylka Ponad 5h samej jazdy, a cala wycieczka jakos ok 6.5h, z przerwa na kawke w Olawie. Generalnie fajnie mi sie jechalo, pogoda idealna, slonce, ale nie za cieplo, widoczki prawie non stop jak na zdjeciu ponizej. W 90% jechalismy asfalnem, troche terenem przez lasy. Mialam ochote zrobic stowke (specjalnie wydluzylam trase z przewodnika) ale wyszlo mniej, a potem trzeba bylo juz do psa wracac."Obrazen" wiekszych nie mam, troche tylek pobolewal, ale w granicach przyzwoitosci;) Troche rece i nadgarstki, ale mam jeszcze 3 tygodnie zeby nad tym popracowac;) Jak na razie jestem dobrej mysli, jak tylko reszta nie bedzie za bardzo cisnela nad tym Balatonem to powinnam przezycCo do jedzenia to wzielam wrecz idealna ilosc, wiem, prawie same wegle, ale na tym sie najlepiej zasuwa;) Staralam sie jest czesto i mniejsze ilosci i sie sprawdzilo:) Po drodze wyznaczalam sobi mini cele np za 30min batonik albo na 70km przerwa na costam. Naprawde sprawdza mi sie ta metoda, pozwala latwiej przebrnac taki dystans. Przy dlugch biegach albo na polmaratonie robie tak samoMilego wieczoru wszystkim! Do jutra! I Śn:2x vasa z lososiem, ogorkiem120II Sn: 150g twarogu chudego, banan, 2ł. miodu300(bike): Mestemacher z 1/2 pl sera, szynka, salata, ogorkiem  200(bike): jablko, batonik daktylowo-orz (self-made), 1/2 banana, 3 sezamki400(bike): Mestemacher z 1/2 pl sera, szynka, salata, ogorkiem200Kol: jablko, salatka z feta, kurczakiem, ciecierzyca + kilka orzechow i 20g zurawiny490 Razem : 1690Picie: 1.8 litra wody czystej + 2x zielona herbata + cola zero 18.30 A6W dzień 23 0:20 h    -19.30 wycieczka rowerowa 5:15 h    92.5 kmRazem:  5:35 h    -Osobisty fotograf na trasie - dobra rzecz!...
Dzień świstaka
( 2010-05-11 08:48:31 )
...Dziś z rana powtórka z wczoraj - leje. Całe szczęście wyskoczyłam wczoraj po 21 na małą przebieżkę Miałam na dziś zaplanowaną, ale wieczorem uznałam, że już wystarczająco odpoczęłam i mogę sobie skoczyć ,a pół godzinki przed snem;))Oczywiście przez deszcz znowu nie poszłam z akitą na pola, ale biedna jest niewybiegana od 3 dni więc ją wzięłam na 50min spacerku w deszczu:) Nie powiem.. przyjemniutko.. skarpetki po kostki miaaąm mokre:/ Trzeba było jednak zainwestować w te kalosze!Na dziś zaplanowano w rozkładzie trening rowerowy - około 30 km szybko i przy dużej kadencji. Planyje jechaś jakoś dookoła Wrocławia, jeszcze dokładnie nie wiem jak, muszę wygooglać. Pewnie Facet się po drodze dołączy (jak się nie spóźni jak zwykle..) - raczej nie przegapi okazji do pojeżdżenia na 2 kółkach;) Oby tylko nie padało!Tfu tfu.. jak by jednak padało (ale nie za bardzo).. plan awaryjny: bieganie 10-12 km.I Śn:2x vasa zapiekana z mozzarella 40g, bazylią, pomidorem (bombowe!!!) + gruszka240II Sn: 150g twarogu z bananem i 2 łyżeczkami miodu270Przekąska: jogurt musli 180g + 10g pestek dyni230Lunch: rolada z indyka (od Babci) + 50g ugotowanej ciecierzycy350(pre-bike): 1x vasa z serem żółtym, pomidorem + jogurt naturalny210(after-bike): warzywa surowe z dipem jogurtowym + 50g mango + biala kawa180 Razem : 1490Picie: 2.5 litry wody czystej + 4x zielona herbata + pepsi max (fee chemia sama..) 6.30 A6W dzień 25 0:20 h    -9.00 rower do pracy 0:20 h    6.1 km17.00 rower - trening 1:54 h    30.3 kmRazem:  2:34 h    36.4 km...
16 maja 2010
( 2010-05-16 08:57:24 )
...Aaaaaaaj... ale mi się nagle na rower zachciało...! Jak ja dawno na rowerze nie jeździłam, jeju... Nie wiem, co mi odbiło, bo niby nie była to nigdy moja ulubiona wersja aktywności, choć od urodzenia mam do niego sentyment... A teraz wszyscy o rowerach mówią że i ja wpadłam...:PQrcze, trzeba by Mojego zmobilizować i wybrać się razem gdzieś za miasto... Tylko, żeby pogoda dopisała...Połowa maja, a tu wgl nie czuć, że to maj! Gdzie ta wiosna się podziała?... Gdzie to słońce?I jak na złość dlaczego akurat w weekend jest deszcz, jest zimno i nieprzyjemnie, a w tygodniu pogoda się poprawia, cooooo?...Dość mam czasami... Nooo, właśnie wyjrzałam za okno.... i zgadnijcie, co?... No deszcz!... :-/Dziewczyny, powiedzcie mi... jak długo tak można żyć samymi weekendami praktycznie?... Ja przez cały tydzień, począwszy od poniedziałku, dzień w dzień tylko czekam na to, żeby w końcu nadeszła noc, żeby iść spać i żeby był kolejny dzień... i tak aż do piątku... Ja tylko żyję tym piątkiem przez cały tydzień... Piątkiem, sobotą i niedzielą...A w poniedziałek znowu zaczyna się to samo. Jutro znowu będzie odliczanie do piątku.Zresztą... ja już nie wyobrażam sobie innego życia, że wgl mogłabym żyć tak jak wcześniej. Kocham te moje weekendy, kocham to życie które mam teraz i za nic nie zamieniłabym tego na cokolwiek innego.Jedyne co mnie trzyma teraz twardo na ziemi jest moja praca, którą zresztą... lubię. Gdyby nie ona to chyba zupełnie już bym się zapomniała w tym moim... hm... świecie.Ostatnio grzebałam w kompie w celu posprzątania trochę i przygotowania do formatowania. Wiecie, co znalazłam?... Wszystkie nasze rozmowy z P. Wszystkie, począwszy od tej pierwszej na gadu. Ja nie miałam pojęcia, że to jeszcze mam, przecież już prawie pół roku minęło... Szok.Tak zaczęłam czytać po prostu.... i... łezki poleciały... Autentycznie....
Najgorsze 115 km w zyciu - relacja z wyprawy rowerowej.
( 2010-05-17 07:44:31 )
...Dostalam w dupe. Tak, ze prawie sie poplakalam na koniec. Nawet jak w wielkich bolach przebieglam maraton w 2008 roku to sie nie poplakalam, a wczoraj bylo blisko.Zrobilam wczoraj 115 km. Ale jakie 115km!!!! Wicher, deszcz, gory, doliny, tereny, zimno, mokro, bez sil. Marakra jakas!!!Wyjechalismy o 10. Niestety pogoda juz od rana nie zapowiadala sie dobrze: zachmurzenie i silny wiatr. Momentami na otwartych przestrzeniach baaardzo ciezko mi sie jechalo pod wiatr, a to zabiera cala przyjemnosc z jazdy. Ale nic, jakos sie jeszcze w grupie trzymalam az do samej Sobotki, czyli ok 50 km. Powinnam juz wtedy zawrocic, albo nawet wczesciej, w koncu jeszcze jakos trzeba wrocic. Ale nie. Cismiemy dalej.. pod gore najpierw asfaltem, do podnozy gory. Jakas jeszcze dalam rade sie utrzymac na rowerze, chociaz tempo mialam 6-7km/h. Czyli jak lepszy spacer. Pozniej zaczal sie podjazd w terenie. pchalam rower na sama gore czyli jakis 30 min. Rece mi juz odpadaly, nie mialam juz sily,  a z wscieklosci myslalam, ze zaraz cisne ten rower w krzaki albo zawroce. Z pewnocia bym to zrobila, ale nie mialam telefonu, zeby zadzwonic do reszty://W schronisku 2 barszczyki, kanapka, banan jakos postawily mnie do pionu. Ale perspektywa powrotu i tak byla przerazajaca. Z gorki w terenie znowu w tyle zostalam, bo sie balam pozpedzic na sliskich nierownych kamieniach. W dol po asfalcie tez. Tzn jechalam jakis 30-40km/h ale reszta oczywiscie szybciej. I tak sie juz ciagnelo do samego Wroc. Co jakis czas czekali na mnie.Ostatnie 25 km to jakis koszmar! Zaczelo padac, nie mialam juz jedzenia, sil tez coraz mniej i jeszcze zaczelo padac. Dodatkowo martwilam sie po biedny pies sam w domu przez 11h.. a ja nawet nie mialam sily pedalowac szybciej, zeby do niej dojechac.. Momentami pod wiatr po plaskim jechalam 7km/h czyli prawie w miejscu..Wiem, ze za malo zarcia mialam (jakis 1700kcal od rana), ale nie przewidzialam takiego hardcoru! Organizm co by nie mowic, tez mam zmeczony bieganiem i reszta, plus dieta.. Nie opychalam sie na trasie paczkami jak inni. Nie jezdze na rowerze tyle co reszta.. Wiem, wymowki, ale normalnie mam traume po tej wycieczce. Moj wyjad nad Balaton aktualnie stoi pod znakiem zapytania. ...
"after party"
( 2010-05-17 10:40:20 )
...... czyli poniedziałek po imprezie.. rowerowej. Dzis mi już lepiej, musiałam się wyżalić na vitalli jak delikatna kobietka, którą rzeczywistość zmieszała z błotem Dosłownie!Co do ekipy, to nie tak. Naprawdę fajne chłopaki i Asia (urodzona na siodełku;)) naprawdę wykazali się cierpliwością i jak nie warczałam z wściekłości za bardzo, to zawsze prawie ktoś ze mną jechał;) i do samego końca chcieli jechać szybciej, bo razem to razem do celu. Ewidentnie zabrakło mi paliwa, ale niestety jechaliśmy przez wiochy i w niedziele wieczorem wszystko już pozamykane. Jeśli zdecyduję się na wyprawę, to na pewno trzeba będzie przeprogramować myślenie na więcej niż 1500 kcal dziennie Póki co się bardzo mocno zastanawiam, bo.. alternatywą byłby 6 czerwca półmaraton w Grodzisku , a to mnie niezwykle kusiPogoda dziś mega dobijająca, jak z rana miałam wyjść z psem w ten deszcz to mnie aż cofnęło. Oczywiście dziś zdezerterowałam z przejażdżki rowerem do pracy, czyli złamałam postanowienie , ale jakoś mnie to nie martwi;) Zamawiam właśnie na necie nowe butki biegowe (foto), do szybkich treningów Ach, już mi się znowu chce biegać a nie na głupim rowerze jeździćTrzymajcie się ciepło!!!I Śn: smoothie owocowy (kefir, banan, jabłko, gruszka) + vasa z miodem, orzechemi340Przekąska: biała kawka + kawałek brownie180II Śn: Mestemacher + 110g twarogu chudego z pomidorem, bazylią270Przekąska: jogurt śliwkowy180Kol: danie z soczewicy, pieczarek, kurczaka, warzyw z sosem jogurtowym + jabłko360Przekaska: 2 marchewki + 8 orzechów laskowych80Kol: zupa jarzynowa + 80g żurawiny i rodzynek390 Razem : 1800Picie: 0.3 litry wody czystej + 2x zielona herbata + 2x owocowa herbata + ...sportowo: zero!     ...
Press room Reklama Regulamin Kontakt FAQ Mapa strony Copyright O nas Ustaw jako startową
© 2007 Wydawnictwo Lekarskie PZWL