logo
  
Diety i treści dostarcza Vitalia.pl



 

Wyniki wyszukiwania dla: Wakacje

Gdynia 10-16.08.2009r. +2kg
( 2009-08-17 11:37:33 )
...Wróciłam :)   Tak długo wyczekiwany urlop nad morzem już się skończył... Heh... szkoda , że tak szybko... Widzę jednak też plusy, gdyby trwał dłużej , to bym  jeszcze więcej przytyła niż teraz.  Po za tym stęskniłam się już za vitalią, za codziennym życiem i za zdrowym odżywianiem :) Tak , to ostatnie to prawda. Po prostu , nie regularne i nie zdrowe jedzenie,  strasznie mnie zaczęło bardzo denerwować. Jadłam późno , robiłam za długie przerwy w jedzeniu . Boli mnie teraz brzuch , mam straszną zgagę i nie mogę się załatwić. Po za tym mam przeziębiony pęcherz. Przynajmniej tak mi się wydaje , do lekarza idę dopiero dziś o 17. Heh... no dobra , od czego by tu zacząć?   Ogólnie wyjazd do Gdyni mogę zaliczyć za udany. Mój mąż prowadził w jedna i druga stronę , czyli dwa razy po około 6 godzin. Wyjechaliśmy koło 3.00 w nocy. Oboje spaliśmy miej więcej 3-4 godziny. Droga , wspaniała , cały czas jechaliśmy obwodnicą , jak byk strzał prosto, o godzinie 4:50 przywitało nas słoneczko Na miejscu byliśmy już o 9:00, ale pokój mogliśmy odebrać dopiero o 13:00, więc się kręciliśmy z tym całym majdanem w samochodzie po mieście , chcieliśmy zobaczyć morze.  Gdy już mogliśmy zostawić rzeczy w pokoju , od razu , pojechaliśmy na miasto , żeby coś zjeść. Ja wcześniej przebrałam się  w mini! Rzadko bo rzadko, ale decydowałam  się już kilka razy w życiu na taki odważny dla mnie strój , ale zawsze zakładałam do niej rajstopy , leginsy. Tym razem jednak poszłam na całość! Około 15:30 znaleźliśmy się dopiero na plaży. Wtedy jedyny raz rozebrałam się do kostiumu. Nie wyglądałam jednak za dobrze. Mały biust, blade nogi i jeszcze te paski na brzuchu od garbienia się yyyyyy fuj. To był jedyny dzień kiedy było jako tako ciepło , przez pięć kolejnych dni , padało, a gdy przestawało , to albo było zimno , albo wiał wiatr? Także skupiliśmy się z mężem , na zwiedzaniu i jedzeniu. Tak że drugiego dnia ubrałam się tak: I tak: (musiałam się przebrać , bo przez ten deszcz uświniłam sobie spodnie błotem)     Jeszcze taka ciekawostka o godzinie 14:00 (pierwsze zdjęcie z parasolem), chcieliśmy iść do oceanarium, ale zrezygnowaliśmy , ponieważ była około 200-300metrowa kolejka. Ciężko mi tak na oko dokładnie powiedzieć , ale owijała cały budynek w około. Szliśmy i szliśmy , szukając końca. Stwierdziliśmy , ze jeszcze nie oszaleliśmy i sobie darowaliśmy. Później gdy drugi raz wybraliśmy się nad morze (już po przebraniu- 2 zdjęcie na plaży) o godzinie 19  ,idąc brzegiem morza zaszliśmy tak daleko , że znaleźliśmy się w okolicy oceanarium, z czystej ciekawości poszliśmy zobaczyć jak tam kolejka , czy np. te osoby ostatnie co były , stoją ją już jako pierwsze ;) A tam niespodzianka , 4 osoby , więc i my się wybraliśmy. W oceanarium , było bardzo ciekawie. Zdjęcia niestety wychodziły po ciemku nie wyraźne i ładniejszych rybek nie udało mi się sfotografować. Tak więc tego dnia , narobiliśmy bardzo dużo kilometrów, co nam na pewno dobrze zrobiło , bo zjedliśmy syty obiad.   Dzień kolejny czyli środa , również była pochmurna. Tego dnia , obejrzeliśmy w Multi kinie "Harry Potter i książę  półkrwi", Odwiedziliśmy też Molo sopockie. Szczerze , to trochę się rozczarowałam , nic specjalnego , a tak się nim wszyscy zachwycają. W Gdyni tez jest długie molo i naprawdę nie chciało nam się płacić za przejście się sopockim molo, jak tam mieliśmy za darmo. Tak w ogóle to jakbym miała koniecznie powiedzieć co mi się nad morzem nie podobało , to to , że tam za wszystko trzeba było płacić, na toalety , za wodę , za miejsce parkingowe , a jeśli znalazło się jakieś miejsce do zaparkowania , bez parkometru , to stały dwa typki  z obitymi buziami i za pokazanie malcem wolnego miejsca , które sama widziałam trzeba było dać im parę złotych , bo by jeszcze gwoździem lakier zniszczyli. Drogo strasznie , ludzie w tańszych budkach z jedzeniem bardzo nie uprzejmi , Babka w pobliskim sklepie gdzie mieszkaliśmy , obrażała się gdy chcieliśmy coś z nabiału  , bo musiała zrobić dwa kroki , a nie np. papierosy które miała pod ręką. Oczywiście nie oceniam całego trój miasta po tych kilku wymienionych wyżej minusach. Bardzo podobały mi się drogi. Przypadło mi jeżdżenie cały tydzień po mieście i naprawdę byłam bardzo zadowolona. Światła zmieniały się w bardzo przemyślany sposób. Szeroka jezdnia , ładna nawierzchnia , dwupasmówka, bez dziur - super. Szkoda tylko , że wszędzie tak daleko , ale za to jeździły autobusy , czy tam trolej busy , sama już nie wiem jak się nazywały. Mało miejsca do zaparkowania , bo mnóstwo ludzi. Na moich oczach , dziewczyna przerysowała czyjś samochód , bo było tak ciasno , że nie można było jak wyjechać. He He . Fajna też sprawa to taka , że widziałam chyba z 10 osób z labradorami o jasnej sierści. Chyba w  Gdyni bardzo lubią ta rasę ;) Co tam jeszcze? Hm? Na razie nie mogę sobie nic przypomnieć, więc wracam do opisywania dni :)   Czwartek - Pogoda dziwna , trochę padało , trochę słońca , ale ogólnie to pochmurnie. Pierwsze i drugie zdjęcie były robione jedno po drugim. Przez chwilę padała taka leciutka mżawka, a za chwilę pokazała się tęcza.   Po zrobieniu tych zdjęć , poszliśmy na długi spacer w wzdłuż plaży. Ubrana byłam tak: Później jeszcze do zdjęć zdjęłam żakiecik i jakoś wytrzymałam , więc nie było najzimniej. Swoją drogą , to był jedyny dzień kiedy miałam styczność z morską wodą w czasie tego urlopu. Tego dnia zanurzyłam stopy i łydki , w trakcie spaceru ;) Piątek- Leniwy dzień... Razem z mężem mieliśmy kiepski humor... Pogoda? Zimno i deszczowo . Nic nam się nie chciało. Z trudem w ogóle wyszliśmy z mieszkania. Zmusiliśmy się , żeby nie żałować później , że  kończy nam się urlop , a my nawet głowy za próg nie wystawiliśmy. Z braku kasy , wybraliśmy tani bar na rynku w Gdyni.  Co okazało się złym wyborem , ponieważ , zamówiłam łososio burgera , a oni mi dali inną rybę. Głupka będą ze mnie robić? To poszedł mój mąż i mówi im , że zaszła pomyłka , a facet do niego z gębą, że łosoś im się skończył. Ej , sory? To nasz problem? Trzeba było może się spytać ,czy nam odpowiada taka zamiana, może byśmy zamówili coś w ogóle innego , a nie taka samowolka i jeszcze będzie na nas krzyczał , że w ogóle się odezwaliśmy. Kiepski dzień... gadać nam się z nim nie chciało. Choć powinniśmy , narobić wielkiego hałasu , bo pomimo tej rybnej zamiany, to jeszcze nie dali coca coli , a zamawialiśmy i jeszcze dali zepsutą sałatkę do ryby mojego męża. Ha ha. Żal... Jednym słowem , tanie budki z jedzeniem , to koszmar! nigdy więcej!  Tego dnia , kupiliśmy pamiątki, a ubrana byłam w : (musiałam coraz luźniejsze ciuchy zakładać , bo zaczął mi już brzuszek odstawać , widać było go już w czwartek)   Sobota, ostatni dzień nad morzem. Bardzo liczyliśmy na odrobinę słońca , bo było nawet zapowiadane , że w weekend ma być ładniej. Niestety, dalej zimno...  Dzień spędziliśmy na plaży w Orłowie. Potem wizyta na orlenie , bo sklepy były zamknięte ze względu na święto i do mieszkanka. Zamówiliśmy sobie pizzę z da grasso - mafiozo. Masakra! Nigdy więcej! Była tak ostra , ze nie dało się jeść. Dobrze , że oglądałam Galileo na tv4 i wiedziałam , że trzeba popijać mlekiem. Cały wieczór nie mogliśmy z mężem spać , tak nas brzuchy bolały.   Niedziela - Dalej przeszywający ból w brzuchu , różne wariacje w wc. Musieliśmy jednak się spakować , bo o 12 oddawaliśmy pokój.  Po 12:00 wybraliśmy się z tym całym majdanem w samochodzie na plażę w Gdyni , potem na plażę w Orłowie , zrezygnowaliśmy... Nie było , gdzie zaparkować samochodu. Bardzo dużo ludzi się wybrało w ten dzień nad morze , zwłaszcza, że pogoda była przepiękna. Jedyny ciepły dzień w czasie naszego pobytu nad morzem... No , niestety my nie mogliśmy wejść nawet do wody , ponieważ , strach było zostawiać , tak załadowany samochód  z 2 km od plaży. Musieliśmy zagryźć zęby i wracać do domu. Wyjazd 12:30 , przyjazd 18:40 - równo 6 godzin z jednym postojem. Słońce świeciło nam w oczy , w samochodzie gorąco i duszno? Daliśmy jednak radę.   Tak się kończy moja historia długo wyczekiwanego wyjazdy do Gdyni.   Było mimo wszystko fajnie :) Z mężem się nie kłóciliśmy , odpoczęliśmy sobie , mamy dużo zdjęć i miło będziemy wspominać ten czas.   A ja wracam do diety bo ważyłam się dziś i zobaczyłam 53kg :D  Nie wiem ile z tego , to samo jedzenie w kiszkach, a ile to , że mam @. Zwarzę się jutro dla pewności , ale wiem i tak , że przytyłam , bo brzuchol mi odstaje ;]     ...
PIERWSZY DZIEŃ :P!!
( 2010-05-18 20:58:57 )
...Jak widać jestem tu nowa ;) Dziś zaczynam moją przygodę z odchudzaniem ;D od dziś robię 6 Weidera .Moją motywacją są oczywiście WAKACJE które już za pasem ;) wybieram się z ekipą i chłopakiem do Włoch ;) więc normalne że chce się dobrze prezentować :P Chciałąbym żeby mój chłopak szalał z dumy że ma taką dziewczyne jak Ja ;p!! chociaż on powtarza że juz tak jest. Ogolnie jestem postrzegana jako zgrabna osoba. Ale mi to nie wystarcza ;) chce się czuć dobrze sama ze sobą. Chce mieć piękny płaściutki brzuszek ;d;p żeby mój nowy kolczyk w pępku dobrze się prezentował :D! No jak na pirwszy wpis to chyba wystarczy ;)  Pozdrawiam Wszystkich :**...
kopenhaska cd
( 2010-05-21 10:22:24 )
...Świat jest piękny, kiedy wiem, że robię dla siebie coś dobrego. Przy takiej samej wadze, przechodząc na dietę czuję się piękniejsza (nie piękna), szczęśliwsza niż na diecie nie będąc. Nie mówię tutaj o permanentnej diecie, do tego nie byłabym zdolna. Chodzi o postanowienie, że zaczynając od dziś będę zbliżała się do mojej upragnionej sylwetki. Wiem, że kopenhaska jest zła bla bla bal/efekt jojo/osłabienie organizmu/ograniczona podaż kalorii/ koszmar sodoma i gomora, ale w moim przypadku nawet konsultacja z dietetykiem i wywalenie ok. 600 złotych nie dały efektów bo ja nie potrafię iść małymi kroczkami. Na zbilansowanej diecie, nie czuję efektów i tracę mobilizację. Teraz jestem zmobilizowana jak nigdy. Trzymam się idealnie planu dnia, ćwiczę, nawet nie piję alkoholu, chociaż muszę nieźle kombinować, a to dopiero trzeci dzień. Za to palę. cóż. bywa. Wracając do mojego dzisiejszego dnia, na razie wypiłam kawę i zjadłam sucharka, z ćwiczeń 15 aeorobiku, 10 minut kickboxing, +brzuszki, trochę na nogi i rozciąganie, muszę przyznać, że miałam lepszą kondycję, teraz nie byłam w stanie wytrzymać całego treningu z płyty shape'a. Ale cóż poradzić kiedy to było jakieś 10 kg temu. Ważę teraz ok. 62-63 kg, czyli schudłam ponad 2. Zdaję sobie sprawę, że to na razie sama woda ale czuję się o niebo lepiej. Czuję się bosko. Rano po ćwiczeniach trochę mnie zakręciło, ale potem sobie poleżałam, potem jeszcze parę ćwiczeń i jest mega. Nie jestem ani osłabiona ani nie mdleję, wręcz przeciwnie mam powera. A jeszcze zaraz zjem plaster szynki, sałatę i jakiś owoc. Jak na razie nie widzę wad. Może ta, że trudno mi będzie na biforze nie pić, ale tak się zawzięłam, że dam radę.Myślę o wakacjach, o tym jak pójdę do klubu w rozpuszczonych włosach i czerwonej szmince na ustach, ubrana w krótką czarną sukienkę i poszarpane rajstopy. Mam wieeele innych wizji, ale niech one lepiej pozostaną w mojej głowie ;) ohhh ma mam o czym myśleć, mam....
poniedziałek, 6 tydzie, godzina zero :D
( 2010-05-24 08:57:47 )
...Czyli dziś wraca mój ukochany!!!Co do diety - niestety nie udało się. Przez 3 tygodnie się trzymałam a potem sobie odpuściłam. Niestety - kompulsy, obżarstwo, stres i ogólne zniechęcenie skutecznie mnie zdemobilizowało. Zamierzam zrobić sobie małą oczyszczającą dietę i zacząć znowu, tym razem pod czujnym okiem mojego męża ;) Wiem, że jemu też by się przydało zrzucić kilka kilo, poza tym czytam w Waszych pamiętnikach, że Wam się udaje, mimo obecności rodzinki, więc dlaczego mnie by miało się nie udać? Co to ja gorsza?! :PZ pracą lic. - połowę mam. To już bardzo dużo, ale nie wystarczająco. Tzn ilościowo - połowa, bo tak właściwie to ja wyczerpałam powoli temat, ale ma być te cholerne 30stron... No nie wiem, będę pisać o dupie maryni, wodę lać, byle by była ilość, ale moim zdaniem jesli chodzi o jakość mogłabym spokojnie już oddać.Jeszcze tylko egzaminy (z czego jeden z dwóch a drugi z trzech lat!!!) Współczesna literatura - proza, dramat i poezja), 20lecie międzywojenne i najgorsze... dydaktyka - z 3 lat. Koszmar. Ale dzięki temu dostanę papierek i zawód - będę filologiem polskim ze specjalnością nauczycielską. Przeprowadzka. Szykuje się w czwartek - odbiór mieszkania. Już nie mogę się doczekać! Mam taki syf w mieszkaniu,w  którym teraz mieszkam, bo powolutku przygotowuje się do pakowania i uh... absolutnie nic mi się nie chce! Wakacje. Na naszym ślubie obiecaliśmy sobie ze ślubnym, że każdą rocznicę spędzimy w podróży. I mimo, że nasze fundusze wołają o pomstę do nieba, w tym roku chcemy (ja koniecznie chcę!) zwiedzić Bieszczady. Nigdy tam nie byłam, ale czuję, ze to jedno z tych miejsc na świecie, gdzie poczuję się sobą... :) Marzę o tym od lat i mam nadzieję, że w tym roku się uda. Chociaż na 10 dni... :)I tym miłym, wakacyjnym akcentem kończę ;pMiłego dnia :)...
...
( 2010-05-25 22:27:19 )
...Tak sobie myslalam ze dam rade szybko dolaczyc zdjatka i zdac relacje z wakacji,,, ale nie udalo mi sie ,.,,, co gorsze nadal wlacze z przeprowadzka...  juz mi sie nie chce ukladac tych wszystkich pierdolek... jestem naprade juz padnieta..jeszcze do tego wszystkiego musze pedzic do PL tylko na weekend (odebrac dowod i paszport) tak to wszytsko nie w czas dla mnie wyszlo... niestety..dzisiaj juz mam skonczone 99% z przeprowadzki,. jutro jeszcze tylko na zakupy, kupic pare prezencikow dla rodzicow i PAMIETAJCIE DZIEN MAMY DZISIAJ (26/05)!!! a potem na imieninki do Ewelinki hihito co milej nocki dziewczynkip.s.obiecuje, ze jak wroce z PL to popracuje nad zdjatkami.. hihAAAAA i moja WAGA :( strajk na calej lini... a czekolady tak mi sie chce sz SZOK!!!!)...
;)*
( 2010-05-26 18:13:21 )
...Musze wygrać tę walkę z samą sobą, dla siebie. Ale także dlatego , żeby nie wysłuchiwać głupich komentarzy... i żeby pokazać dla kolesia , którego kocham od kilku lat, co stracił... co prawda nigdy mu nie powiedziałam co do niego czuje.. ale rozumiecie.. nie chciałam, żeby między nami był kwas.. bo raczej nie zauważyłam, żeby on coś do  mnie czuł. ;p Ostatnio zeszłam z 80 kg, do 71 i zaraz waga podskoczyła mi do 75.. zrobiłam sobie przerwę choć zupełnie nie wiem czemu.. przez święta pewnie.. i tak od świąt się biorę za siebie i wziąć sie nie mogę.. ale od dziś koniec! Szkoda czasu.. Od dzisiaj waga będe spadała w dól! i będzie giit malinaa! trzymajcie Kciuki! ;)*...
Tym razem się nie poddam! Takiej opcji nie ma!
( 2010-05-30 17:47:13 )
...Witam was drodzy użytkownicy!Postanowiłam, że znowu będę czuła się dobrze w swojej skórze.Jestem 18-letnią dziewczyną, mam 178cm i ważę 82kg, mam dosyć umięśnione ciało, ale nie powiedziałabym, że jestem gruba. Problemem są dosyć masywne uda i oponka na brzuchu, która spędza mi sen z powiem.A po co to robię? * chcę czuć się dobrze w swojej skórze, bo kto by nie chciał ..* chce powalać długimi, zgrabnymi, chudymi nogami! ;)* chcę wygrać zakład z bratem (założyliśmy się o to , kto dłużej wytrzyma)* robię to również dla zdrowia* trochę mniej kilogramów, doda mi więcej pewności siebie* zbliżają się wakacje* hen hen daleko studniówka* chcę zmienić nawyki żywieniowe i ograniczać słodycze* w końcu chcę osiągnąć swój cel! :) OD JUTRA! Aerobiczna szóstka WeideraDwugodzinna jazda na rolkachBrzuszkiOgraniczenie białego pieczywa, śmietany i ostrych przypraw, które uwielbiam., O mleku nie mam co wspominać, bo nie cierpię! :) Za to mnóstwo owoców i warzyw.PS. Nawiasem to znacie może jakieś skuteczne przepisy, które nie wymagają dużo pracy? Bo aktualnie to szkoła zabiera mi wolny czas ;)A macie tak, że im więcej wolnego czasu tym więcej jecie? :PJutro wstawię jakieś fotki.Dziewczyny, trzeba trochę samozaparcia, aby ociągnąć swój cel!Pozdrawiam :* A oto moja motywacja :)Uda mi się, bo czemu miałoby mi się nie udać? ...
50. za miesiac wyjazd na KRYM ! Musi byc 4kg mniej !! Foto ;))
( 2010-05-31 06:11:08 )
...Dzien 50 mojej diety trwa. Przemek sie smieje ze powinnam dobre kilkanascie dni odjac bo sie wcale nie dietetkowalam NO dobra, taka prawda, ciagle siebie tlumaczylam ze aj tam, schudne , ze waga mi nie podskakuje za mocno, ale suma sumarum dzisiaj bylo 58,4 kg ! z reszta oscyluje tak od ostatnich dwoch tygodniu ;/ a juz bylo prawie 56 :/ Nie czas sie zalamywac tylko trzeba sie wziac w garsc ! Po pierwsze i najgorsze : nie biegam ! Wymiguje sie deszczowa pogoda, a jak jest ladna to nie ma mnie w domu a jestem gdzies na wyjezdzie.Druga sprawa, niezwylkle pozytywna to taka, ze cwicze na WII fit plus :D Tak tak, moja gadzetomania jest przeogromna ;) ale to kolejny gadzet ktory sie sprawdza bo po dwoch razach mialam takie zakwasy ze ledwo sie ruszalam ;) Ogolnie to godzinna sesyjka spala jakies 200 kcal, ale miesnie ladnie rozbudowywuje. Planuje cwiczyc na tym codziennie z wyjatkiem weekendow na ktorych zazwyczaj mnie nie ma w domu.Po trzecie : mam problem ! Za kazdym razem to co wywalcze w ciagu tygdnia , wraca na weekendy ! Ja nie potrafie nie jesc i nie pic. Szczegolnie nie pic, bo nie lubie byc jedyna trzezwa osoba w towarzystwie i dupa :/ niewiem jak mam temu zaradzic, bo jak pije to jem i o ! Samo picie chyba by tak nie szkodzilo...Haha a dodam ze kilka dni temu pobieralam krew do badan i wykupilam sobie dodatkowe na sprawdzenie mojego stanu watroby ( balam sie ze ilosc alkoholu w moim wieku moze szkodzic, a watroba przeciez nie boli ^^ ) no i wyszlys wzorowo Odpukac !! puk puk Od dzis licze skrupulatnie kalorie ! Nie ma "na oko" !!Postanowienia : Wii /bieganie/rower inne cwiczenia 1,5h codziennie (tylko w weekendy jestem rozgrzeszona ;P) min 2 litry płynów ! 1200 kcal dziennie - liczymy kalorynki ! rano i wieczorem smaruje moje piersi + lykam 3 tabletki dziennie PERFECT BUST nie jem po 18 30 !! Postaram sie w weekendy nie ponadrabiac straconych kg ! Codzienny wpis do pamietnika chocby mi sie MEGA nie chcialo ;) ( rozgrzeszenie w weekendy kiedy nie mam kompjutera ;))Rzecz w tym ze czas mnie goni ! Liczac z dniem dzisiejszym zostalo 31 dni do wyjazdu ! Matko jak ja chce pokazac fajne cialko w tym upale ! Mmm a do tego smaruje piersi serum z eveline, plus lykam swoje tabletki na cycki za fortune ;P licze ze oprocz spadku wagi, moje "pryszcze" tez sie oderwa od klatki ;p a nie wklesna na maksa ;PPoza tym mysle ze najwiekszym krokiem dzisiaj bylo przesuniecie paska wagi znow na wyzsza wage, bo mnie ten pasek nie motywowal tymi 56 kg, bo codzinnie sobie powtarzalam: zmienie ten pasek jak schudne do tylu, a tak naprawde to wcale sie nie zblizalam do celu :/Plus, to ze zmienilam cele na pasku, bazujace na wyjezdzie no i zmienilam daty osiagniecia celow ktore juz minely, niestety. Teraz wszytsko jest zaaktualizowane i mozliwe do zdobycia tak wiec : do dziela ! Podsumowujac : 31 dni -> 4 kg przedemna ! P.S. pokochalam babingtona ! Super gra, pochlania, duzo spalasz, a jest mega przyjemna ! Moi znajomi tez ja polubili wiec jest elegancko ;)Ja w dniu samorzadnosci w Bialymstoku ...
Wrrr... xD !!
( 2010-06-06 18:39:16 )
... 20 dni do zakończenia roku szkolnego [wakacji!] 23 dni do Warsztatów Tanecznych 30 dni do Spotkania Młodych 40 dni do wyjazdu nad Morze     ‘’Stoicka zasada zaspokajania potrzeb poprzez rezygnację z pragnień jest jak amputacja stóp po to, by nie potrzebować butów.’’ Jonathan Swift     Co mi w głowie siedzi…   Mam mętlik w głowie! :D Nie wiem w końcu który ten strój… Wrr… Haha. :) Policzyłam i głosy było równomiernie rozłożone. :P Kupiłabym z 3 ;D   Jestem w szoku! Jak ten czas leci… Jeszcze tylko ponad 2 tygodnie… I koniec szkoły. 20 dni! Wakacje! Z jednej się strony cieszę… z drugiej nie bardzo. A co tam! Zobaczymy jak to będzie! :D Na razie robimy się na laski takie że hoho! Nie?! :P TAK! ;D   Buziole!!!! :** ...
Jutro wylatuję :)
( 2010-06-06 20:04:43 )
...Już jutro rano wylatuję ! Dzień miałam zabiegany, zakupy , zakupy i jeszcze raz zakupy!Pozwoliłam sobie na smakowitego loda i jogurtowy koktajl :) Pycha!Wszystkim mówię : do zobaczenia  za 2 tygodnie - zobaczymy czy na tych wczasach utyję czy...może schudnę ;) Dużo sportu mam w planie.... :)...
Press room Reklama Regulamin Kontakt FAQ Mapa strony Copyright O nas Ustaw jako startową
© 2007 Wydawnictwo Lekarskie PZWL