logo
  
Diety i treści dostarcza Vitalia.pl


Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Grubaska, która ma dość tego jak wygląda - tak było gdy rozpoczynałam dietę South Beach. Obecnie jestem co raz bardziej pewną siebie dziewczyną, która wie, że do zgrabnej sylwetki dochodzi ciężką pracą.

reiven

kobieta, 23 lat,

161 cm, 58.00 kg więcej o mnie



Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

a święta tuż, tuż

5 kwietnia 2012 , Komentarze (60)

Wcale nie czuję nadchodzących świąt. Niby wszystko w sklepach jest przyjemne, tu kurczaczki, tu baranki, a gdzie nie gdzie zajączki. Powystawiane kartki wielkanocne z dumą prezentują zmartwychwstanie Jezusa i krzyczą donośne Alleluja!
Ja jednak świąt nie czuję i basta. Za oknem pada deszcz, chłodno jakoś i w ogóle.
Na wadze ukazało się 61kg i to mnie baaaardzo cieszy.
Oby waga spadała już nie mogę się doczekać mojej upragnionej piątki z przodu

Dziś na obiad dla rodzinki robię piersi z kurczaka faszerowane musztardą i mozzarellą.
Przepis znalazłam o tu: http://mienta.blox.pl/2012/03/Piersi-z-kurczaka-faszerowane-musztarda-i.html
Zdjęcie również pochodzi ze strony, ponieważ moje wciąż dochodzą 


składniki dla 5 osób:
  • 5 piersi z kurczaka
  • 150 g mozzarelli
  • łyżka musztardy z całymi ziarnami gorczycy (ja dałam 4)
  • 8 plastrów wędzonej szynki (moja modyfikacja to szynka szwarcwaldzka - akurat była w lodówce u mnie w domu)
  • sól, świeżo zmielony kolorowy pieprz
  • chili - 2 łyżeczki
  • czosnek granulowany - 2 łyżeczki

Umyte filety rozbijamy dosyć cienko. Mozzarellę kroimy w kostkę, mieszamy z musztardą. Na każdy filet nakładamy 1/4 nadzienia i dokładnie zwijamy. Roladki oprószamy solą i pieprzem oraz pozostałymi przyprawami, obwijamy dwoma plastrami szynki i umieszczamy w naczyniu żaroodpornym. Pieczemy 25 minut w temp. 180-200 stopni.

Oby rodzince smakowało oni mają wersję z frytkami, a ja z sałatką.

Od wtorku jestem w domku. Od tego dnia również codziennie biegam na orbitku ponad godzinę. To też oficjalnie chwalę się, że reiven powróciła do regularnych ćwiczeń

Przecież chcemy wszystkie wyglądać tak seksownie i ponętnie!!


Toteż skoro chcemy tak wyglądać to trzeba ćwiczyć, a nie tylko dietkować!

Mam też coś co pocieszy oko heteroseksualnych dziewcząt.




I niech to będą jedyne ciasteczka jakie wpadną na Was każdym innym mówimy stanowcze NIE!


Wasza reiven
Dodaj komentarz

a może chce ktoś 5kg? oddam bez zastanowienia!

31 marca 2012 , Komentarze (79)



Może jakaś dziewuszka się skusi? Takie małe 5kg było ze mną od tylu lat, ale już go nie chcę. Toteż chętnie się nim podzielę
Może któraś z Was przyjmie ode mnie ten balaścik?
Wracam powoli do wagi paskowej (dziś było 62.5 balansujące na 63).
Czyli SB znów ratuje mi tyłek - przez rodzinną imprezkę było w poniedziałek 65kg.
No i naprawdę muszę przyznać, że im się mniej waży tym się coraz to wolniej chudnie.
Pamiętam jak szybko leciała mi waga gdy balansowałam przy otyłości I stopnia i potem przy nadwadze. A teraz? ALE DAM RADĘ! Bo kto jak nie ja?!
I będę taką dziewczynką:


I bierzemy się do roboty!
Przecież jutro już zaczyna się kwiecień!!!


Przecież chcemy mieć takie cudowne ciała


Oj! Ja chcę! To lato należy do mnie!


Ciężko być szczupłą, seksowną i ponętną, ale ktoś musi ale dam radę! Tyle za mną, że to co przede mną to pikuś!
Chcę się teraz z Wami czymś znalezionym w necie podzielić
http://kotlet.tv/lekkie-nalesniki-south-beach   


Dziś królowały ja wcinałam je z łososiem i papryczką, a mój luby z nutellą i bitą śmietaną! Łobuz z niego, nie?
Na stronie internetowej znajdziecie przepis oraz nawet krótki filmik o tym, jak owe naleśniczki zrobić.
Mam nadzieję, że któraś z Was skorzysta z tego - naprawdę warto!
Muszę się zmobilizować do ćwiczeń... ale kurcze, kurcze moja doba ma za mało godzin.
Jako perfekcyjna Pani domu, wzorowa studentka i towarzyska osóbka chyba muszę się wyzbyć snu by móc ćwiczyć... ALE(!) w końcu muszę ścisnąć poślady i jakoś mieć na to czas. Bez dwóch zdań! Powitam czerwiec w rozmiarze S!

Wasza reiven
Dodaj komentarz

i po imprezie

26 marca 2012 , Komentarze (77)

Impreza rodziców należała do udanych. Wybawiłam się i wyszalałam za wszystkie czasu. Niestety także najadłam i popiłam.
Zamiast spiąć poślady gdy na stół wjeżdżały smakołyki i oprzeć się pokusie - ja uległam. A było tak cudnie, każdy chwalił moją "nową" sylwetkę, mówili komplementy w stylu "świetnie teraz wyglądasz" oraz "ale Ty masz zgrabne nogi!".
I tak osiadłam na laurach, że najadłam się wszystkiego za wszystkie czasy diety. Każde danie naszpikowane węglowodanami znalazło się w moim układzie pokarmowym.

Trudno, było minęło. Zważę się gdy będę miała pewność, że pozbyłam się wszystkich resztek pokarmowych z organizmu ale aż nie chcę wiedzieć ile zrobiłam kroków w tył...
Teraz spinam poślady, bawiłam się świetnie, ale to przecież nie może trwać! Mam misję do wykonania! Powitam lato w rozmiarze S! Jak Super Szczupła!
wraz z kumpelą poznaną zresztą za pomocą tego portalu przechodzimy dziś na 1fazę SB wytrwamy i przetrwamy ją znów! at co, raz dałyśmy radę to i teraz damy! Przyda mi się "odpoczynek" od węglowodanów!
Przecież to tylko od Nas zależy jak będziemy wyglądać!

Przecież wygram ten maraton o zdrowie!

Ruszamy z kopyta!! W końcu lato co raz bliżej!
By ni było potem takich dziwnych sytuacji:

Jestem piękna i młoda, zdolna! Będę również i szczupła
Będę szczupła!
W weekend przegrałam bitwę, ale wygram te wojnę!!

Wasza reiven

Dodaj komentarz

moja historia odchudzania

19 marca 2012 , Komentarze (84)

Otóż Kochane Wy moje, bombardujecie mnie wiadomościami w stylu - "jak udało Ci się tego dokonać?", "jak to zrobiłaś, że schudłaś ponad 20kg?" oraz "co jesz?", "jak wygląda Twój dzień?", "ćwiczysz?" i tym podobne pytania, a im podobniejsze, tym odpowiedzi nie wiele się różniące. A o mały cyk by mnie oskarżono tu o SPAM opowiem za to tu o tym jak to się stało, że zabrałam się za siebie oraz to co Was szczególnie interesuje - jak schudłam.


We wrześniu 2011 postanowiłam zabrać się za siebie.
Nie chodzi tu o to, że byłam nie wiem - nękana, prześladowana czy wyzywana przez to, że byłam gruba. Nie.
Moje życie zawsze było(JEST) fajne i szczęśliwe. Rodzice mnie kochali, przyjaciele wspierali, chłopcy szaleli za mną(przy nadwadze poderwał mnie seksowny piłkarz, z którym zbudowałam fajny związek - we wrześniu 2012 będziemy już 4lata ze sobą).
Nikt nie powiedział - "ale gruba" gdy przechodziłam obok, nikt nie pokazywał mnie palcami. Posiadam taką osobowość, że moja otyłość nikogo nie zrażała.
Nie byłam nigdy chudzinką, nigdy nie ważyłam tyle co piórko. Ludzie się przyzwyczaili do mnie i nikomu nie przeszkadzało to, że z dzieciaka, który powinien się pozbyć dziecięcego tłuszczyku ja pozostawałam "za duża". Problem zwiększył się gdy rozpoczęłam kuracje hormonalną (po 2latach klejenia się plastrami moja waga zwiększyła się do 85kg). Nie czułam się jednak ze sobą źle.
Aż pewnego ranka, końcem sierpnia powiedziałam sobie DOŚĆ! Przecież jestem fajną, ładną dziewczyną, tylko za dużo ważę. Poczytałam o różnych dietach. I tak rozpoczęła się moja przygoda z Dietą South Beach, która bywa nazywana dieta plaż południowych.
Dieta składa się z dwóch faz, z których pierwsza jest podobno najbardziej rygorystyczna.
Podczas tej fazy gwałtownie się chudnie, a dodatkowo stabilizuje się nasz poziom glukozy we krwi co zdecydowanie łagodzi napady łaknienia, a tym samym pozwoli  bezstresowo dotrwać do końca diety.

Oto lista produktów dozwolonych w pierwszym etapie diety:

WOŁOWINA - wyłącznie chude części takie jak :  polędwica, rostbef, łata krzyżowa, mielone z polędwicy

WIEPRZOWINA - polędwica, szynka gotowana, szynka surowa

CIELĘCINA - antrykot, udziec, nerkówka

JAGNIĘCINA - udziec oraz comber

WĘDLINY - pierś z indyka i kurczaka gotowana lub wędzona , szynka gotowana lub wędzona, (wędliny wyłącznie z niską zawartością tłuszczu)

OWOCE MORZA - dozwolone są wszystkie rodzaje ryb i skorupiaków oraz wodorosty morskie

DRÓB - pierś kurczaka lub indyka, mielone z piersi kurczaka lub indyka (oczywiście wszystkie kawałki bez skóry)

SOJA - (jako substytut mięsa produkty zawierające kilka procent tłuszczu) kotlety sojowe, kiełbaski i paszteciki sojowe, mielone z soi itp.

SERY - sery light lub bez tłuszczu , twarożek 1-3 % lub beztłuszczowy

JAJKA - bez ograniczeń (w przypadku gdy twój lekarz zaleci inaczej można stosować same białka lub substytut jajek)

PRODUKTY MLECZNE - mleko i maślanka 1% lub beztłuszczowe, jogurt naturalny 0% lub niskotłuszczowy, mleko sojowe (niesłodzone)

WARZYWA - świeże, mrożone lub z puszki (bez zawartości cukru): bakłażan, boćwina, brokuł, brukselka, cebula, cukinia, czosnek, fasolka szparagowa, wszystkie grzyby, jarmuż, kabaczek, kalafior, kalarepa, kapary, kapusta (biała,pekińska,modra,kwaszona), karczochy, kiełki (lucerny,fasoli,soczewicy,rzodkiewki,słonecznika, brokułów), ogórki (również kwaszone), papryka, pietruszka, pomidory, por, rabarbar, rzodkiewki, sałata, seler, szczypior, szparagi oraz szpinak

ROŚLINY STRĄCZKOWE - świeże, mrożone lub z puszki (bez zawartości cukru): biała i czarna oraz czerwona fasola, ciecierzyca, fasola mung, soczewica oraz soja

ORZECHY I NASIONA - (jedna porcja dziennie) do wyboru : migdały 15 szt, nasiona sezamu 3 łyżki, nasiona słonecznika 3 łyżki, nasiona soi 1/4 szklanki, orzechy laskowe 25 szt, orzechy nerkowca 15 szt, orzechy włoskie 15 szt, pistacje 30 szt, orzeszki piniowe 30g, pestki dyni 3 łyżki, siemię lniane 3 łyżki

TŁUSZCZE I OLEJE - (dziennie 2 łyżki) do wyboru : olej rzepakowy, oliwa z oliwek (najlepiej extra virgin), kukurydziany, lniany, sezamowy, słonecznikowy, sojowy,oliwa z pestek winogron, majonez niskotłuszczowy, tłuszcze do smarowania bez kwasów tłuszczowych trans

SŁODYCZE - (75-100 kcal dziennie) galaretki i dżemy bez cukru, kakao niesłodzone, lody oraz napoje bez cukru, guma do żucia bez cukru,

DODATKI SMAKOWE - bulion, chrzan, sok z cytryny oraz limonki,  olejki aromatyczne, pasta paprykowa,

PRZYPRAWY - wszystkie przyprawy bez dodatku cukru

SUBSTYTUTY CUKRU - fruktoza (75-100 kcal dziennie), sacharyna

NAPOJE - herbaty ziołowe (mięta,rumianek,koperek itd.), kawa i herbata (z umiarem), soki warzywne oraz sok pomidorowy bez dodatku cukru, napoje gazowane bez cukru

Produkty zakazane w pierwszym etapie diety:

MIĘSO - wołowina, wieprzowina, cielęcina (części nie wymienione w liście dozwolonych produktów)

DRÓB - kaczki oraz gęsi, kurczak (skrzydełka oraz nogi), indyk (ciemne mięso w tym skrzydełka i udka)

PRODUKTY ZBOŻOWE - stanowczo zakazane są wszystkie produkty zbożowe: makarony, płatki zbożowe (wszystkie rodzaje), wszelkie pieczywo, ryż, owsianka, produkty mączne, wyroby cukiernicze itp.

SERY - wszystkie pełnotłuste

WARZYWA - buraki, dynia, kukurydza, marchew, rzepa, zielony groszek, ziemniaki oraz ketchup

OWOCE - zakazane są wszelkie owoce

NABIAŁ - mleko oraz jogurty pełnotłuste, mleko sojowe pełne

ALKOHOL - zakazane są wszystkie alkohole bez wyjątku w tym piwo i wino

NAPOJE - wszystkie soki owocowe oraz napoje zawierające cukier

Jadłam tylko produkty dozwolone, nie jadłam niczego więcej z poza listy. Dodatkowo zmobilizowana ćwiczyłam codziennie na orbitku. Byłam zaskoczona tym, że posiadam taki zapał i taką motywację.
Po dwóch tygodniach schudłam dużo więcej niż opisywał to poradnik. I to mnie zgubiło. Za gwałtownie dodałam węglowodany do jadłospisu i dodało mi to kilogramów.
Nigdy się nie zniechęciłam. Trwałam przy SB tak wierny psiak.
Co jest ważne przy stosowaniu 2fazy South Beach? Otóż:

Dni  1-7 :  Przez pierwszy tydzień zjadajmy 1 owoc oraz 1 dobry produkt skrobiowy dziennie:
- na śniadanie unikajmy owoców, które mogą wywołać efekt łaknienia, zdecydowanie lepsza będzie kromka chleba pełnoziarnistego.
- postarajmy się aby łączyć owoc z produktem białkowym np. niskotłuszczowym serkiem lub jogurtem co również wyeliminuje uczucie łaknienia.

Faza 2 - tydzień drugi 

Dzień 8 :  1 owoc oraz 2 produkty skrobiowe

Dzień 9 :  2 owoce oraz 2 produkty skrobiowe

Dzień 10-11 :  2 owoce oraz 3 produkty skrobiowe codziennie

Dzień 12-14 :  3 owoce oraz 3 produkty skrobiowe codziennie

Pamiętajmy, że faza 2 jest okresem wolniejszej ,ale systematycznej utraty masy ciała i powinna trwać, aż do osiągnięcia zaplanowanej wagi.

Oto produkty dozwolone podczas drugiej fazy diety:

Można jeść wszystkie produkty z fazy pierwszej oraz te wymienione poniżej:

OWOCE - (wprowadzamy według wskazówek zamieszczonych powyżej) oto odpowiednie porcje : agrest 3/4 szklanki, banan 1 średni, borówki amerykańskie 3/4 szklanki, brzoskwinia 1 średnia, grejpfrut 1/2, gruszka 1 średnia, jabłko 1 małe, kiwi 1 szt, maliny 3/4 szklanki, mango 1/2 średniego, melon 1/4, morele 4 szt, granat 1szt, papaja 1 mała, pomarańcza 1 średnia, suszone śliwki 4 szt, śliwki 2 szt, truskawki 3/4 szklanki, winogrona 15 kulek,wiśnie i czereśnie 12 szt, żurawiny 3/4 szklanki.

PRODUKTY ZBOŻOWE - pieczywo pełnoziarniste (1 kromka), płatki śniadaniowe (najlepiej z pełnego ziarna oraz o niskiej zawartości cukru) , płatki owsiane, kasza gryczana, makaron 1/2 szklanki ugotowanego (ryżowy,gryczany,pszenny pełnoziarnisty oraz sojowy itp), kuskus z pełnego ziarna, popcorn (3 szklanki prażonego bez tłuszczu lub na patelni na oleju rzepakowym), ryż brązowy lub dziki (1/2 szklanki ugotowanego)

WARZYWA - marchew 1/2 szklanki oraz zielony groszek 1/2 szklanki

DODATKOWO - czekolada gorzka lub deserowa oraz wino białe lub czerwone (1-2 kieliszki), okazyjnie male piwo (0,33l)

Do tej pory jestem na 2fazie diety, unikam jak ognia produktów wysoko węglowodanowych (biały chleb, biały ryż, miód, fast-foody-każdy ich rodzaj, słodycze, ciasta). Nie jest jednak tak, że jestem całkowicie bez winy. Jasne, że jem np cukierki (właśnie pochłonęłam dwie krówki). I czasem z znajomymi wyskoczę na frytki gdy jesteśmy na mieście. Nie widzę w tym nic złego, nie będę się za to karać. Jestem młodą,energiczna osoba. Mam prawo do kroku w tył. Trudno.
Oczywiście, że w trakcie przechodziłam załamki. Nie chciało mi się ćwiczyć, nie chciało mi się smarować balsamami ujędrniającymi. Wtedy myślałam o tym jak dużo już osiągnęłam, o tym, że dzięki tej mazi moja skóra jest jędrna a nie sflaczała.
Miałam dni, ba! nawet tygodnie, że jadłam wszystko co popadnie. Wtedy mówiłam sobie - ok, trudno. Zaczniesz od nowa, ale nie zatracaj się w jedzeniu, nie schodź z tej drogi, którą obrałaś.
I napiszę jeszcze tak: komplementy działają cuda. Gdy słyszę : "o kurczę, to ...?" bądź "ale ona schudła" lub bezpośrednio : "Kochana! świetnie wyglądasz!" bądź jak to robi moja mama "pięknie schudłaś". AŻ CHCE SIĘ SZCZUPLEĆ WIĘCEJ!
Tak mnie te słowa mobilizują, mam taką chęć przez to do dalszej walki z tą reszta zbędnych kilogramów ćwiczę gdy mam czas. staram się, ale nie zawsze mi to wychodzi. skaczę na skakance (chociaż tyle teraz z ruchu mam).
I są jeszcze one:
zdjęcia dziewcząt u mnie w komputerze, w folderze "motywacja". Przeglądam je gdy mam ochotę na trochę za dużo jedzonka.



Ja się zmieniam, chociaż jak mam być szczera - ciągle mimo rozmiaru M czuję się tą laską, która nosiła XXL. Chyba to kwestia przyzwyczajenia człowieka do pewnych rzeczy. Zmienił się za to moje podejście do jedzenia, do tego jak się odżywiać i co robić by czuć się zdrowo i tak wyglądać.
Podjęłam wyzwanie, zmieniłam siebie.


I nie zaprzestanę póki nie osiągnę celu!!!

p.s
mam nadzieję, że nie jesteście uczulone na druk i jakoś przebrniecie przez ten pewnie nieskładni,chaotyczny i nudny tekst.
mam jednak nadzieję, że ciekawość Waszą zaspokoiłam


Wasza reiven
Dodaj komentarz

cel w zasięgu wzroku

16 marca 2012 , Komentarze (74)

Do mojego wyznaczonego celu zostało już tylko 7kg.
Zastanawiam się czy waga 55kg jest waga najlepszą do mojego wzrostu.
Nie ukrywam, że np gdy siedzę tworzy mi się oponka na brzuszku a uda wciąż nie są satysfakcjonująco szczupłe no kurde felek!

no to zaczęłam notkę od kobiecego marudzenia to teraz będzie prezentacja sukienki na imprezę rodziców.


Na żywo prezentuje się znacznie lepiej wokół szyi posiada piękną obróżkę ja byłam nią zachwycona.
I tak przy okazji prezentuje się Wam z wagą 62kg jeah! tylko nie mówcie, że nie widać bo się chyba załamię...
co zjadłam na śniadanie spytacie? coś co większość ludzi nazywa frittatą a co dla mojego lubego to tylko omlet.

Nadjedzone, ponieważ nie przypuszczałam, że dziś dodam notkę. Potem jednak gdy uświadomiłam sobie, że długo nic nie pisałam postanowiłam dodać. Krejzol jestem.
składniki (2omlety):
  • 4 duże jajka
  • 2 łyżeczki oliwy ryżowej
  • 2 papryczki chilli
  • szklanka zielonego groszku
  • 3 łyżki sera feta
  • szczypta soli
  • tymianek
Wypłucz koniecznie groszek. Rozbełtajcie jaja z oliwą i solą. Na rozgrzaną patelnię wysypcie groszek. Wylejcie na nią masę jajeczną, posypcie po wierzchu posiekane chilli, pokruszoną fetę i tymianek. Smażcie pod przykryciem ok 3 min. Sprawdzajcie, czy spód frittaty się ściął - delikatnie obróćcie na drugą stronę i smażcie jeszcze minutę.
Proste, smaczne i pożywne. Ja polecam
A co tam chudzinki u Was ciekawego? Niech no to ja zaraz przeczytam jak sobie radzicie z dietką
Wstawiam fajne dziołuszki w ramach motywacji!


I spinajcie poślady! Lato jest co raz bliżej!

Wasza reiven

Dodaj komentarz

z otyłości do wagi prawidłowej :)!!

10 marca 2012 , Komentarze (83)

Na samym początku chcę się czymś pochwalić.

Tak było gdy rozpoczynałam odchudzanie, otyłość typu I. Gdy teraz o tym myślę, wiem jakie to przerażające.
Obecnie jednak moja waga jest w kolorze zielonym o tak.

Duma mnie tak rozpiera, że musiałam się Wam tym osiągnięciem pochwalić Jest przecież chyba czym, nie?
Wiem, wiem. Jeszcze trochę drogi przede mną. W końcu chcę wyglądać o tak

Uwielbiam Adrianne Lime za to, że jest modelką nie wieszakiem. I ma tak genialne zdjęcia... ach


Przeglądałam dziś dania dietetyczne i fajne, by stworzyć obiad.
Sugerowałam się tym co jedna z moich znajomych (Edytkka1989) napisała do mnie na priv tak też przepis znaleziony przeze mnie, serwowany dziś u mnie na obiad jest również kierowany specjalnie dla niej
Danie pochodzi z Malezji i uwiodło mnie tym jak wygląda podane
Składniki (na 2 porcje):
  • 250 g piersi z kurczaka
  • 1 jajko
  • 150 g makaronu jajecznego lub więcej wedle preferencji (ugotowanego wg przepisu na opakowaniu)
  • 2 ząbki czosnku
  • 3 szalotki posiekane w kostkę
  • 2 łyżki pasty chilli
  • 1 papryczka chilli pozbawiona pestek i posiekana (dałam od siebie)
  • łyżka sosu chilli
  • pół łyżki koncentratu pomidorowego
  • 2 łyżki jasnego sosu sojowego
  • sól, pieprz do smaku
  • posiekana dymka do posypania


Prawda, że świetnie wygląda? Ja jestem zachwycona!
Lubię gdy danie jest kolorowe, dlatego ja do "swojej wersji" dodam jeszcze czerwoną słodką paprykę (tak wiem, że jest tam chilii, ale taka czerwona papryka dodana wraz z dumką będzie wyglądać jeszcze bardziej zjawiskowo).
Przygotowanie:
Na patelni rozgrzewamy olej, wrzucamy posiekany czosnek i smażymy minutę. Dodajemy szalotkę, świeże chilli i pastę chilli, smażymy kolejne 3 minuty. Wrzucamy kurczaka pokrojonego w kostkę, dodajemy sos sojowy, koncentrat, sos chilli oraz odrobinę soli. Smażymy 8 minut lub do momentu aż mięso będzie dobre. Jeśli całość jest zbyt gęsta dodajemy odrobinę wody. Wrzucamy makaron, smażymy 5 minut mieszając. Na środku patelni robimy wgłębienie, wbijamy jajko i mieszamy, smażymy chwilę aż jajo się zetnie. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Przed podaniem posypujemy dumką.
Dodaj komentarz

za mało czasu + nowy wylicytowany obuwniczy
nabytek

7 marca 2012 , Komentarze (65)

Chciałabym wydłużyć dobę, tak do 30godzin. Posiadam stanowczo za mało czasu! Ciągły bieg po miedzy jedną a drugą uczelnią jest męczący, ja jeszcze muszę dodać do tego utrzymanie mieszkania w czystości oraz gotowanie. Czasami padam na twarz, ale lubię swoje życie. Lubię wejść do laboratorium i przeprowadzić analizę sekwencji DNA, lubię skatalogować jakiś gatunek (zwierzaczków, bo roślinki są bezosobowe). Potem biec co tchu by upichcić obiad dla mnie i swojego mężczyzny a potem wrócić na uczelnie bądź usiąść przy laptopie i pracować (analizować, czytać publikacje mądrzejszych ode mnie, tworzyć seminaria czy inne mniej poważne wystąpienia) bądź też wrócić na uczelnie (tę drugą). Lubię to, bardzo.
Niestety przez to omijają mnie codzienne ćwiczenia, gdy miałam mniej roboty - jasne, wykonywałam je sumiennie, ale teraz?
Teraz gdy mój dzień się kończy i liczę ile godzin pozostało mi snu, to jednak zawsze wybieram więcej snu. Może dlatego też moja waga przeszła w tryb stabilizacji? Nie wiem. Trudno. Wolę spać, możecie mnie przez to nazwać leniwą
Aczkolwiek dlatego właśnie chciałabym wydłużyć dobę! Poćwiczyłabym i poszłabym spać. To by było coś! Tak samo jak brakuje mi dnia, pomiędzy sobotą a niedzielą.. Szkoda, że nikt nie wpadł na to by stworzyć posobocie np
Szkoda również, że nie realne jest by kobieta potrafiła zrobić to ze swoim brzuszkiem:


Ale co tam, ciężką pracą i dietą też będę miała płaski brzuszek, może tylko nie tak szybko.

Obiad dziś szybki i smaczny.


składniki (na 2 porcje):
  • 200 g makaronu razowego penne
  • 100 g mrożonego groszku
  • 2 szalotki (w Waszym rejonie może bytować oryginalna nazwa - Czosnek askaloński. możecie również użyć tego zwykłego, sztandarowego czosnku. Ja go kupiłam ponieważ jest idealny do potraw, w których używa się wina a skoro miałam w domu butelkę wina, to przecież nie omieszkam by nie spróbować czegoś nowego. Nawiasem jeszcze mówiąc - pysznie mi to wyszło)
  • 30 ml białego wina wytrawnego
  • 175 ml jogurtu naturalnego (mały kubeczek)
  • 200 g łososia wędzonego (ja polecam takiego z biedronki, który jest posypany pieprzem, jest jeszcze wersja z koperkiem o ile któraś woli )

Ugotujcie makaron al' dente. Blanszujcie groszek we wrzątku przez 2 minuty. Wypłuczcie pod zimną wodą i odstawcie na bok. Do robota kuchennego włóżcie szalotki, jogurt i 100 g łososia (ja radzę by włożyć m.in tę stronę posypaną pieprzem lub koperkiem no chyba, że wybierzecie naturalną wersję). Zmiksujcie na gładki krem. Pozostałą część łososia pokrójcie na cienkie plasterki i wmieszajcie w krem. Wymieszajcie makaron z kremem i podawajcie.

Tutaj jeszcze włożę chudy tyłek dla motywacji


A teraz przepraszam Was na moment, ale muszę wracać do swoich (nudnych) zajęć - a dziś to jest bioinformatyka.


Wasza reiven


edit:

właśnie wylicytowałam dwie pary butów, jedne za 35zł a drugie za 15zł.


Dodaj komentarz

w końcu spadek :) !!!!

3 marca 2012 , Komentarze (62)

Nie mam zbytnio dziś czasu na pisanie długiej notki chcę się za to pochwalić tym, że waga w końcu ruszyła i dziś wdzięcznie pokazała 63kg! zachwycona jestem wynikiem swojej wagi i samozaparcia by do tej wagi dojść zostało mi jeszcze 8kg...
Jednak to nie jest ważne ile mi pozostało, ważne ile za mną. Ważne jest również to jak zmieniłam swoje życie. Jak teraz się odżywiam i z jaka bacznością oglądam etykiety kupowanych przeze mnie produktów spożywczych. Zmienił się mój sposób myślenia - kiedyś jogurt to był jogurt i kupowałam jak leci, który ma np ładniejszą etykietkę. Teraz kupuję te bezcukrowe z żywymi kulturami bakterii jogurtowych, a nie te na żelatynie z cukrem. Dżem tylko z syropem glukozowo-fruktozowym a nie z podwójną dawką cukru.
Czytam zawsze pierwsze trzy składniki jako priorytet ponieważ skoro w jakimś napoju "dietetycznym" cukier jest wypisany na drugim miejscu wśród składników to wg mnie nie powinien posiadać nazwy "dietetyczny napój". To tylko takie moje spostrzeżenie
Moje życie naprawdę się zmieniło, mam więcej energii mimo tego, że ograniczyłam kawę do minimum (piję ją tylko gdy spotykam się z przyjaciółką - czyli raz na jakieś 3-5tygodni). Moja cera się poprawiła, promienieję. Może dlatego, że jestem szczęśliwa i dumna jak paw z tego swojego małego sukcesu?

Mój facet pojechał na jakiś mecz sparingowy a ja szukałam pomysłu na obiad w necie.
Chcę się z Wami tym podzielić, ponieważ niemal tradycją stało się, że umieszczam w swoim pamiętniku przepisy
A ponieważ mężczyzna mój już chyba z tydzień ma ochotę na kebaba, postawiłam zrobić Nam coś takiego.


Składniki (na 2 porcje):
  • 250 g mielonego mięsa drobiowego 
  • 1 mała biała cebula, drobno posiekana
  • 2 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
  • 1 łyżeczki harissy
  • pół łyżeczki mielonej słodkiej papryki
  • pół łyżeczki kminu rzymskiego
  • pół łyżeczki kardamonu
  • pół łyżeczki świeżego imbiru, drobno posiekanego (ja niestety użyję zwykłego w proszku)
  • pół łyżeczki mielonej kolendry
  • sól, świeżo mielony pieprz
  • 2 duże chlebki pita
  • pomidor, zielony ogórek, sałata, czerwona cebula lub inne ulubione dodatki
Do mięsa dodajemy cebulę, czosnek, imbir, pastę harissę i wszystkie przyprawy. Doprawiamy solą i pieprzem, dokładnie mieszamy. Odstawiamy na pół godziny do lodówki. Z masy formujemy małe kotleciki (ja mięso podzieliłam na 8 części) i smażymy na patelni z obu stron na rumiano (ja burgery lekko nasmarowałam oliwą i upiekłam w piekarniku - temp. 180 stopni, 20 minut). 
Chlebki pita rozcinamy, do środka wkładamy ulubione warzywa i 2 burgery. Podajemy razem z lekkim sosem czosnkowym.

Oto przepis na chlebki:
Składniki (na 2 chlebki):
  • 1 szklanka mąki pszennej chlebowej
  • 1 szklanka letniej wody
  • 5g świeżych drożdży
  • 1 łyżka oliwy
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 łyżeczka soli (ja użyję soli morskiej)
Drożdże kruszymy do miseczki. Zasypujemy cukrem i mieszamy z kilkoma łyżkami wody. Odstawiamy na 15 minut. Mąkę łączymy z solą, wlewamy rozczyn z drożdży. Stopniowo dolewamy wodę i wyrabiamy ciasto.    Pod koniec dodajemy oliwę (kilka razy z rozpędu dodałam ją na początku i też było ok). Ciasto powinno być gładkie i elastyczne. Wkładamy je do miski, przykrywamy i odstawiamy do wyrośnięcia na około 1-1,5 godziny. Ciasto odgazowujemy uderzając je pięścią. Dzielimy je na 8 części, z każdej formujemy kulki, układamy na wysypanej lekko mąką desce i przykrywamy na 25 minut. W tym czasie blachę do pieczenia wkładamy do piekarnika i nagrzewamy go do 230 stopni. 
Kulki ciasta cienko wałkujemy na grubość około 3-4 mm. Wkładamy do gorącego piekarnika i pieczemy 3 do 5 minut ( u mnie z zegarkiem w ręku dokładnie 3 minuty). Ważne jest by placki były stosunkowo cienkie. Nie mogą jednak być zbyt cieniutkie, ponieważ będą się rozwalać przy przekrajaniu. Upieczone pity będą jasne, napuchnięte, pełne bąbli powietrza.

I na sos:
Składniki:
150 g gęstego jogurtu naturalnego
2 duże ząbki czosnku, drobno posiekane
łyżeczka soku z cytryny
łyżeczka oliwy
sól,  pieprz (ja użyję jeszcze przyprawy do sosu czosnkowego i czosnku w proszku ponieważ uwielbiamy "mocny" sos czosnkowy)

Jogurt dokładnie łączymy z oliwą i sokiem z cytryny. Dodajemy czosnek,  doprawiamy solą i pieprzem. Do sosu możemy także dodać inne swoje ulubione zioła.


Mam tylko nadzieję, że wyjdzie równie ładnie co autorce tego zdjęcia A także, że będzie mu smakowało bardziej, niż te kebaby i inne fast foody...
Się chłopak po meczu powinien ucieszyć



I jeszcze dodam szczupłe zdjęcie by Nas motywowało do działania


reiven
Dodaj komentarz

a wszystko co mam dziś...

29 lutego 2012 , Komentarze (84)



Dokładnie! Wszystko co dziś posiadam jest efektem tego co już dokonałam. Kiedyś kupowałam spodnie w rozmiarze XXL (wstyd się do tego przyznać, ale niestety mało które pasowały na moje dupsko w rozmiarze XL). Obecnie mam na swoim co raz tu chudszym tyłku spodnie w rozmiarze M. ! Co z tego, że są lekko ciasne, skoro te z rozmiaru L miałabym za luźne? Za chwile będą leżeć idealnie, a potem wejdę w S.
Jest to dla mnie tak niesamowite, że mam tak szeroki uśmiech na twarzy świetne uczucie!!
A wiecie co jest jeszcze lepsze? Sytuacja w sklepie. Przedstawię ją:
Ekspedientka: Szuka Pani czegoś na prezent dla znajomej?
reiven: yyy, nie, dla siebie.
Ekspedientka: To jeżeli mogę zasugerować by Pani przeglądała inne rozmiary...
reiven (z dziką miną): a po co?
Ekspedientka (z matczynym uśmiechem): Wydaje mi się, że powinnaś szukać M ewentualnie L a nie rozmiarów XL i większych
reiven (zdziwiona): no tak. dziękuję.

A potem packnęłam się w czoło,bo jak mój mózg nie mógł skapować, że mój tyłek może się zmieścić teraz dwa razy w takie spodnie jakie miałam kiedyś... Jednak po tym uczuciu wstydu, w przebieralni gdy już faktycznie zmieściłam się w spodnie z rozmiaru M ogarnęła mnie szaleńcza radość.
I chociaż waga moja stoi bądź raz wskazuje 65kg a następnym razem 64kg, to i tak jestem szczęśliwa ponieważ bardzo dużo osiągnęłam. I nie będę się już dołować tym, że waga tak spektakularnie nie spada. Ja robię swoje - skaczę na skakance, odżywiam się logicznie i dietetycznie, waga w końcu sama ruszy nie ma bata!


I będę miała takie seksowne zdjęcia na fejsie!


I w takich fikuśnych ciuszkach będę chodzić!! At co, komu jak komu ale mi się należy!
jeszcze się podzielę z Wami przepisem

składniki (na 2 porcje):
  • 1 puszka ciecierzycy, odsączonej
  • 1 marchewka, pokrojona w kosteczkę
  • 2 ząbki czosnku, posiekane
  • 1 łyżka kminku
  • pół łyżeczki cynamonu
  • 1 łyżka oliwy
  • 1 łyżka papryki słodkiej
  • 1 łyżeczka chilli
  • 1 łyżeczka kurkumy
  • 1 łyżeczka mielonej kolndery
  • 2 łyżki przecieru pomidorowego
  • 2 szklanki bulionu

No kochane, skoro mój facet to zjadł ze smakiem, to wierzcie, że mimo iż bezmięsne to było pyszne

W rondelku rozgrzejcie oliwę. Wrzucie czosnek, marchewkę i kminek, wymieszajcie i smażcie około 2 minuty. Dodajcie kurkumę, cynamon, paprykę, chilli i kolendrę, wymieszajcie i smażcie jeszcze 2 minuty. Dodajcie bulion, ciecierzycę i przecier, wymieszajcie wszystko razem i gotujcie 20 minut (około). Przed podaniem możecie posypać pietruszką lub kolendrą.


A jeszcze w ramach motywacji wstawię Wam tu szczupły tyłek!




Wasza reiven


Dodaj komentarz

i tyle w temacie

28 lutego 2012 , Komentarze (44)


Dodaj komentarz
Press room Reklama Regulamin Kontakt FAQ Mapa strony Copyright O nas Ustaw jako startową
© 2007 Wydawnictwo Lekarskie PZWL