Dieta...no coz gdyby nie wczorajszy grill to byloby super, ale mialam takiego dola, ze bylo mi juz wszystko jedno...byly 2 szaszlyki (sama robilam wiec bylo duzo warzyw, chude miesko, przyprawy), 2 parowki, malutka kielbaska, 1 mufinka czekoladowa, chipsy, 1,5 piwa (wypilam skarbowi) i jeszcze 4 duuuze kieliszki Ouzo ekuliptusowego. Bardzo dobre bylo...oczywiscie wypilam najwiecej, a pilismy w 6 (tzn 3dziewczynki i 3chlopcow), ale przynajmniej wstydu tym razem nie narobilam...a dzisiaj nawet kaca nie mam...tzn fizycznego, tylko moralniaka mam olbrzymiego :-(
no, ale nic dzisiaj jest nowy dzien i mam nadzieje, ze bedzie lepszy od wczorajszego...
zaczal sie od przeproszenia skarba, bo wczoraj choc bardzo nie chcialam zrobilam Mu wielka przykrosc :-( wybaczyl, przytulil, pocalowal...
No i jeszcze zlozyl sliczne zyczenia imieninowe i dostalam piekny prezent-takie fajne perfuny Calvina Klein'a Euphoria...zapach nawet calkiem calkiem, przyzwyczaje sie :-)
Milego dnia
Dodaj komentarz
Kochani obiecalam, ze postaram sie cos pisac codziennie, ale tyle sie dzieje, ze jakos mi sie nie udaje ;-)
dietkowo
dzien 3 fazy I zaliczony wzorowo
dzien 4 fazy I zaliczony wzorowo i tym samym faza I zostala zakonczona.
Dzis dzien 1 fazy II i beda warzywka :-)
strasznie mnie ciekawi jak wyglada teraz moja waga, ale u skarba nie ma wagi :-( wiec sie nawet zwazyc nie moge :-( kurcze centymetra to On tez nie ma...chyba Mu kupie-centymetr, bo wage to raczej niekoniecznie ;-)
weekend mija bardzo milo choc dosc meczaco-tysiace spraw do pozalatwiania, zapraszanie gosci komunijnych, zakupy komunijne, normalne zakupy, urzadzanie mieszkanka (tak od kad sie spotykamy zaczal remontowac swoje mieszkanko, a teraz je dopieszczamy ':-) w planie pierwotnym nie mial robienia kuchni, ale specjalnie dla mnie ja zrobil :-) ba nawet kupil mi wczoraj specjalny zestaw garnkow dietetix-teflonowe do gotowania. I smazenia bez tluuszczu ;-) no bo przeciez smazonego nie zjem ;-) ) i kupilismy od razu zastawe obiadowa-sliczna, klasyczny bialy kwadrat :-)
a tak z ciekawszych rzeczy jako, ze komunia za 2 tygodnie to bylismy wczoraj w Kosciele...dla niektorych rzecz normalna, dla mnie spore przezycie bo do Kosciola to ja chodze tylko na sluby, pogrzeby, chrzty i komunie, ale dzielni bylismy i mimo ciaglego marudzenia malej (ciocia nuuuuuuuuuuudzi mi sie, ciocia nogi mnie bolaaaaa, ciocia chodzmy juz, itd) wytrwalismy cala msze. Musze sie ppochwalic, ze ja nawet na te specjalna okazje przywdzialam sukienke i me piekne ekspandryle :-) kurcze tak naprawde to ja caly dzien wczoraj chodzilam w sukience (choc po powrocie z Kosciola zamienilam czarna na pomaranczowa wiazana na szyi z odkrytymi plecami) i tak paradowalam po miescie :-) nie powiem faceci sie gapili i ogladali, kobiety tez, a szczeacie moje to sie wscieklo z zazdrosci to pękało z dumy...ach Ci faceci kto za nimi nadazy :-P ale przyznam szczerze, ze juz dawno nie slyszalam tyle komplementow co przez ostatnie dwa dni, i to nie tylko od mojego skarba :-)
z bratem i bratowa R. stosunki bardzo dobre :-)
dobra koncze, bo juz 6 i pora zrobic skarbkowi sniadanko :-)
milego dnia skarby moje drogie :-) dietkujcie dzielnie
Dodaj komentarz
Wczoraj byl 1 dzien I fazy-zaliczony wzorowo :-)
dzis byl 2 dzien I fazy-zaliczony wzorowo :-)
zdecydowanie odpowiada mi ten sposob odzywiania, choc juz nie moge sie doczekac, az w pon zjem salate, rzodkiewke i szczypiorek z jogurrtem jako dodatek do obiadu a jednoczesnie uswietnienie 1 dnia II fazy czyli PW :-)
na cwiczenia nadal nie znajduje czasu-sa tylko dluuuuugie spacery 3-4h, dzis to bylo prawie 5h na zakupach w poszukiwaniu butow, bo rozwalilam trampki i zostaly mi tylko glany...kocham je, ale za goraco ;-) bylam z najmlodszym skarbem i musze przyznac, ze dzielnie zniosla cale przedsiewziecie :-) dumna jestem z niej :-D efekt zakupow-czarne baleriny z cwiekami zapinane wokol kostki-zapiecie luzne, a jeszcze kilka miesiecy temu nie bylo szans, zebym je dopiela :-) drugie to wymarzone czarne ekspandryle, ale jako ze kasy nadal permanentny brak (cotygodniowe wyjazdy sa dosc kosztowne, a przeciez byl jeszcze slub-t sukienki, 2 pary buto, prezent, itd, zaraz komunia...itd) to na wymarzone butki pieniazki dostane po powrocie od mamusi i braciszka w ramach prezentu imieninowego :-) co prawda imieniny mam dopiero za tydzien, ale jako, ze dzis wyjezdzam, tzn juz jade :-), to butki kupilam, a kase dostane jak wroce. Ale sie ciesze. 2 lata takich szukalam :-) a no i najwazniejsze one nie sa na plaskim obcasie, a do tej pory tylko takie nosilam...co ta milosc robi z czlowiekiem, nie dosc, ze zaczelam nosic spodnice i sukienki to jeszcze buty na obcasie ;-)
Kocham i jestem kochana, a to najwazniejsze :-)
postaram sie jutro cos napisac, a teraz buziaki dla Was kochani i jade dalej do moich skarbow :-)
3majcie sie cieplutko
ps. @ wreszcie przyszla i juz mam jej dosc...wiem marudze jak sie spoznia to zle, jak jest to tez, ale meczy mnie tym razem strasznie, jak za starych dobrych czasow...a w sumie jakby nie przyszla to tez byloby dobrze :-)
Dodaj komentarz
No i coz mam Wam napisac...brak cwiczen, diety, nocne "czyszczenie lodowki" przyniosly swoje zniwo :'( przytylam i to sporo, ale to tylko i wylacznie moja wina. Nikt mi tego zarcia do dzioba nie wkladal, no moze poza moim kochanie :-P postaram sie zrobic wielki come back na dobra droge, ale tym razem chce, zeby bylo to zrobione madrze, zawsze wszystkim radzilam lepiej powoli, ale skutecznie, bo potem rzucicie sie na jedzenie...dobrze Wam radzilam, a sama robilam cos zupelnie innego. Kto czytal regularnie wie, ze moja "dieta" madra nie byla. Dzieki niej nabawilam sie zaburzen odzywiania i popadam z jednej skrajnosci w druga :'( ale tym razem tak nie bedzie, nie dam sie. Potrzebuje jakiejs konkretnej diety gdzie bede mialo jasno ustalone co moge jesc, a czego nie. Tym razem nie chce zyc na przyslowiowym listku salaty, bo potem zle sie to konczy. Teraz chce miec slodycze :-D a konkretnie serniki w kazdej postaci, bo kocham je nad zycie. Moge nadal darowac sobie fast foody (jedyne odstepstwo to te robione samodzielnie zgodnie z dieta-wiec bedzie i kebab i pizza ;-) ) a poza tym cala masa pysznosci :-) i nie bede musiala jesc tylko jednej lyzeczki, a tyle ile bede chciala -a wbrew pozorom to wazne, bo jak mam ograniczenia to ciagle glodna jestem :-( tak wiec kochani moi wybor padl na slynnego Dukana...wiem przeciwnikow ma tyle co zwolennikow, ale to moje cialo i to ja o nim decyduje, a nie inni wiec darujcie sobie zlosliwe komentarze...Mimo moich ciaglych problemow z nerkami nie obawiam sie o nie-i tak jadlam bardzo duzo protein wiec jakos to przezyja, no a poza tym pije 2-3litry dziennie wiec bedzie dobrze, jak nie to przerwe.w ramach przygotowan przeczytalam ksiazke, zrobilam test, zakupy i dzialam od dzis. Z testu wyszly mi 4 dni pierwszej fazy, planowalam 5, ale skoro Pierre twierdzi, ze 4 to 4. Klocic sie nie bede.ciekawe tylko co moje kochanie na to, bo on generalnie ma juz alergie na moje diety i sposoby odzywiania, ale jakos damy rade. Jade do niego na caly dlugi weekend-czyli juz jutro po pracy :-) i zobaczymy czy mi sie dukanowo uda. Jak nie to bedzie mz i tez bedzie dobrze, a dukan poczeka do powrotu do domku. Bede tylko musiala oddzielnie gotowac dla siebe, a oddzielnie dla nich i sie nie skusic na ich jedzenie...moze sie uda3majcie za mnie kciuki. Postaram sie codziennie skrobnac choc zdanie, ale nie obiecuje, ze mi sie udabuziam najlepszego kochaniwasz maly hipopotam
Dodaj komentarz
jak w tytule-miało być fajnie i miło, ale przez całe zamieszanie wyszło inaczej...
śniadanie-musli po mojemu
II śniadanie- 2 kromki chleba pełnoziarnistego razowego z wędliną i kapustą pekińską i ogórkami konserwowymi, wędliny dużo, bo ostatnio strasznie mi mięsa brakuje :(
obiad-pierwszy raz od niepamiętnych czasów byłam z dziećmi w McDonald's i zjadłam McWrapa z grilowanym kurczakiem-oczywiście bez pomidora :P i 6 kartofelków i dużego loda z polewą karmelową...pyszne było, ale suszy mnie teraz strasznie
kolacja-powinien być twarożek z sera 0, ale będzie kawałek pizzy z pieczarkami, a co jak szaleć to szaleć, najwyżej się w sukienkę nie zmieszczę :P
i co do sukienki-nie kupiłam, bo i nic nie znalazłam, ale za to odwiedziłam ciocię-a ona stwierdziła, ze w sumie to ona jeszcze nie wie, którą na ślub założy...no to ja to pierniczę i kiecki nie kupuję, poszukam jeszcze tylko butów i dodatków, bo to co mam jednak nie pasuje i reszta mi zwisa :)
a moje kochanie miało zrobić dziś zakupy na święta, bo jak przyjadę to wszystko będzie zamknięte więc Mu napisałam listę, dzielnie pojechał do sklepu i kupił...tzn, chciał kupić, ale jako że moje ukochane jogurty nie wchodziły (brak w systemie) na kasę to zrobił "aferę" na pół sklepu, bo On musi akurat te jogurty kupić :P i po dość długich pertraktacjach z kierownikiem sklepu kupił dla mnie ulubione jogurciki
jejku, jak ja kocham to moje szczęście
no i jeszcze ponieważ obiecałam, ze Mu zrobię sernik na zimno to stwierdził, ze co się będę męczyć z mieszaniem wszystkiego i kupił mi mikser
Kochani moi świątecznie życzę Wam miłości w sercach, radości w duszy, jajeczek w brzuszkach, uśmiechów na twarzy i wody na ubrankach w lany poniedziałek 
3majcie się cieplutko, a ja znikam piec ciasta dla rodzinki i schab ze śliwkami dla skarbeczka mojego kochanego
Dodaj komentarz
dziś będzie bardzo krótki wpis, bo padam ze zmęczenia...na nogach od 4,20, a w pracy od 7 do 21,30...z pół godzinną przerwą na przejazd z jednej do drugiej

ale dobrze jest
menu
śniadanie (5,15)-opcja standard (przynajmniej ostatnio)-musli-po 4g otrębów żytnich, pszennych i orkiszowych, 5 g płatków owsianych górskich, 15g rodzynek, 10 g mieszanki fit, 4 g błonnika, 15g musli owocowego sante, 10g płatków kukurydzianych, 250ml jogurtu naturalnego 0%
II śniadanie(9,30)-bułka z dynią z pieczoną kaczką z żurawinami-wiem, ze tłusta, ale raz na sto lat można-60g, kapusta pekińska, 6 plasterków ogórka, galaretka z coli zero (2 łyżeczki żelatyny), duża marchewka, jabłko
obiad (14,30)- 500g mieszanki chińskiej (na wodzie), 60g polędwicy miodowej, 40g makaronu żytniego pełnoziarnistego-bardzo smaczny
kolacja (17)-twaróg chudy 250g, jogurt malinowy 0% bez dodatku cukru 150g, mała bułka ze słonecznikiem
gdzieś po drodze był jeszcze plasterek sera i kilka morel suszonych-wliczone do całodziennego bilansu
razem 1767,02kcal
białko 133,15g
węgle 249,43g
tłuszcz 25,93g
wiem znowu strasznie dużo węgli, ale ostatnio mam taką chcicę na pieczywo i makaron, ze mogłabym nie jeść nic innego :(
picie-
0,75l wody, 0,5l coli zero, 2 zielone herbatki z grejpfrutem, 2 na nerki i 1 spalanie
aktywność fizyczna-dziś mało i tak będzie przez kilka najbliższych dni, bo do czwartku włącznie będę pracować po 14-14,5h i jak wracam to już nie mam siły
rower 15min = 10km
przysiady 40
pompki 20
pół brzuszki 300
rozciąganie 5 min
skłony pełne 20
skłony skrętne 20
spacer 2h
co do mojego pytania o święta-to jakiś czas temu postanowiłam, ze w ndz będę z rodziną, a wieczorem pojadę do R, by pon spędzić z Nim. zapytałam Was, bo chciałam, zeby ktoś z boku powiedział, że dobrze robię, bo wiadomo moja rodzina najszczęśliwsza z takiego rozwiązania nie jest...
Dodaj komentarz
dieta-w miarę, choć znowu za dużo zjadłam :(
śniadanie (godz 6,20)-jogurt naturalny Zott 1%, sporo musli z porzeczką
II śniadanie/obiad (godz 11,20)- jogurt ale owoc truskawka mały (nic innego nie było w sklepie, a nie miałam czasu na szukanie innego sklepu), 300g chudego twarogu, 3 kromki pieczywa żytniego pełnoziarnistego-tak wiem olbrzymia porcja :(
obiad/kolacja (godz 15, 30)- 250g chudej wędliny drobiowej, 2 naleśniki (smażone bez tłuszczu) z 4 łyżeczkami dżemu porzeczkowego nisko słodzonego-czyli znowu za dużo
razem 1767 kcal
białko 146,70 g
węgle 243,15 g
tłuszcz 23,78 g
picie-1l wody, 1l coli zero, 1 herbatka spalanie, 2 na nerki
aktywność fizyczna:
rowerek 30km w tempie 30km/h
pompki 20
przysiady 30
pół brzuszki 500
odwrócone 10
spacer 2h
rozciąganie 5 min
skłony pełne 20
skłony skrętne 20
i nic więcej mi się robić nie chce już, bo mam lenia, a powinnam ruszyć zadek, bo ślub za niecałe 2 tyg, a komunia małej 13 maja i trzeba zrobić dobre wrażenie na rodzinie R....jejku jak ja się boje tej komunii

a i się jeszcze wkurzyłam, bo się dowiedziałam godzinkę temu, że moja cudowna ciocia kupiła sobie nową sukienkę na ślub tylko mnie o tym nie poinformowała i o ile wersja pierwsza była "na elegancko" to wersja druga jest " na bogato" i moja sukienka kupiona tak by pasować do niej w wersji pierwszej w wersji drugiej jest już nie do przyjęcia

no i teraz muszę kupić nową sukienkę i buty i dodatki, a kasy nie mam

zaje*** po prostu
a weekend z R. cudowny, szkoda tylko, że taki krótki

przez te powroty poranne nie znoszę poniedziałków, bo musimy się rozstawać na cały tydzień

a jeszcze teraz w weekend wypadają te głupie święta...no i co powinnam zrobić? zostać z rodziną czy pojechać do R? ktoś ma jakiś pomysł? opcja, żeby on przyjechał na święta odpada. doradźcie mi coś, proszę
Dodaj komentarz
dziękuję kochani za wsparcie-co ja bym bez Was zrobiła ?!
prawda jest taka, że muszę się pozbyć lenia i przestać zajadać stresy-tych dużo, nawet bardzo, ale wszyscy tak mają więc to żadne wytłumaczenie. muszę się na nowo wziąć za siebie i żeby nie było robię to od dzisiaj.
muszę wrócić do zwyczaju codziennego pisania menu i ćwiczeń, bo tylko to mnie motywuje, jak nie piszę to sobie odpuszczam.
menu
śniadanie-musli-1 łyżeczka otrąb orkiszowych, 1 żytnich, 1 pszennych, 5g błonnika, 10g corn flaksów, 15g musli owocowego sante, 30g rodzynek (mój nowy nałóg), 15g mieszanki fit, 300 ml jogurtu naturalnego 0
II śniadanie-surówka-100g kapusty pekińskiej, 2 łyżki groszku konserwowego, kawałek pora, 1/8 czerwonej papryki,20g ryżu, łyżka majonezu-znalazłam taki, który w łyżce ma tylko 71kcal więc raz na czas sobie pozwalam, choć wiem, że nie powinnam...no, ale to był pierwszy majonez od początku diety-nie licząc tego z okazji dnia dziecka z R.
obiad-1/2 paczki mieszanki chińskiej z 50g polędwicy miodowej, łyżeczką koncentratu pomidorowego i 20 g białego ryżu, 40 g suszonych śliwek i 400 ml maślanki naturalnej (to za radą mojego ulubionego Ciennia

)
kolacja-twaróg chudy (250g) ze szczypiorkiem i 1 kromką chleba pełnoziarnistego żytniego
razem 1527,25 kcal
białko 103,99g
węgle 208,23 g
tłuszcze 27,40 g
picie-jak do tej pory- 1 pokrzywa, 0,5l wody, 2 urosany -ohydne ble ble ble, 1 spalanie, a będzie jeszcze pokrzywa i urosan
aktywność fizyczna- w planach 500 pół brzuszków, 50 skośnych, 50 z uniesionymi nogami, 20 pompek, 20 przysiadów i 60 min rowerka- co z tego będzie nie wiem, zobaczę bo nerki bolą cały czas

co do diety chętnie zamieniłabym trochę węgli na białko, ale mam zakaz-zbyt dużo białka za bardzo obciąża nerki, a moje i tak biedne chore są więc muszę je oszczędzać. byłoby super gdyby nie suszone owoce-mogę zjeść każdą ich ilość, a wiem, że nie powinnam. co do picia-nie znoszę tego okropnego urosanu więc jeżeli możecie mi coś polecić na zatrzymanie wody w organizmie, tzn, żeby się jej pozbyć, to bardzo chętnie poproszę o rady, wszelkie mile widziane. no bo (tak wiem, nie zaczyna się zdania od no bo

) zatrzymuje mi się woda, jestem spuchnięta jak mały balonik i od wczoraj cięższa o 2 kg

no, ale cóż jeszcze tylko przez 4 dni antybiotyki, a potem się zobaczy co dalej...no i wątroba też nie wytrzymuje leków-boli i mam wielki spuchnięty balon zamiast brzucha-tzn wyglądam jak w 9 miesiącu ciąży...
i to chyba na tyle by było
jeszcze raz dziękuję kochani, ze jesteście
Dodaj komentarz
Jak w temacie-dopadlo mnie jojo...jedyne wytlumaczenie to moja glupota i lenistwo :@ jestem na siebie zla,ale to moja wina-zajadanie stresow,a tych mam duzo wiec i jedzenia bardzo duzo :-( wtoczylam sie dzisiaj na wage,a tam...wstyd sie przyznac wiec tego nie zrobie...powiem Wam tylko,ze duzo wiecej niz na pasku i az o 2kg wiecej niz wczoraj :@ zalamana jestem strasznie,bo wygladam jak wielki,spuchniety balon :'( ale nie dam sie i zaczynam walke od nowa,oby tylko sie udalo...
Dodaj komentarz
Nie wiem czy pamietacie, ale kiedys napisalam, ze do urodzin chce osiagnac wymarzona wage...urodziny mam, a i owszem, ale wymarzonej wagi juz nie :-( zwazylam sie rano i co ujrzalam? 66...:-( no brak slow, a bylo juz tak ladnie...pocieszam aie, ze i tak troche zejdzie, bo zatrzymuje mi sie woda...dla odmiany oczywiscie, znowu mam chore nerki, bardzo silny stan zapalny, w badaniu moczu znalezli wszystko leukocytoze, bialko, czerwone, bakterie i co tylko jeszcze chcecie. Pieknie sie zalatwilam, a ja tylko zmarzlam w poniedzialek i to bardzo zmarzlam. Efekt taki, ze we wtorek sikalam na czerwono, placze przy kazdej wizycie w toalecie no i ledwo chodze, bo prawa nerka boli okropnie...ani stac, ani siedziec, ani lezec...ale w pracy oczywiscie jestem...no nic dostalam antybiotyk na 10 dni i zobaczymy co z tego bedzie.
Jedzeniowo tragedii nie ma-wychodzi jakos 1500-1800 kcal dziennie, no poza ostatnia ndz-bo o 21 zachcialo mi sie kebaba wiec na niego poszlismy, ale o 22 stwierdzilam, ze czegos mi sie chce, ale to jednak nie byl kebab wiec o 23 zjadlam 2 kawalki pizzy z podwojnym serem, salami, boczkiem, szynka i wolowina-to byla najlepsza pizza jaka jadlam w zyciu :-D co prawda pozniej pol nocyh przeplakalam z powodu bolu brzucha, ale nie zaluje ;-) a dzisiaj wieczorem ide na kebaba-braciszek zaprosil mnie urodzinowo wiec ide :-) no a cwiczen nie ma zadnych...
Problemy z praca rozwiazane-zostaje tu gdzie jestem na nieco zmienionych warunkach-tzn dostane umowe, ubezpieczenie, malutka podwyzke, ale najwazniejsze jest to, ze wyjasnilismy sobie wszystkie nieporozumienia i niedopowiedzenia :-) bardzo sie ciesze, bo mimo iz odrzucilam dwie prace za 2krotnie wyzsza pensje to uwazam, ze dobrze zrobilam :-D
ze szczesciem moim, odpukac, uklada sie dobrze i to najwazniejsze :-D
3majcie sie cieplutko, dietkujcie dzielnie i milego dnia
Dodaj komentarz