logo
  
Diety i treści dostarcza Vitalia.pl


Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Jestem Mama :) Najwieksze marzenie sie spelnilo. A teraz czas na zrzucenie tego balastu, zeby sie Syn mnie nie wstydzil.

Informacje o pamiętniku:

Odwiedzin: 3657
Komentarzy: 508
Założony: 5 grudnia 2011
Ostatni wpis: 6 lutego 2012

Antiko

kobieta, 30 lat,

174 cm, 119.20 kg więcej o mnie



Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

Dzien 64

6 lutego 2012 , Komentarze (28)


Wczoraj stuknelo 2 miesiace odkad jestem na diecie. Drugi miesiac nie byl juz tak owocny jak pierwszy. Bez spektakularnych spadkow, ale mimo to jestem z siebie dumna. Bylo ciezko, ale wytrwalam i trwam dalej. W drugim miesiacu spadlo 4,7 kg, a lacznie 14,6 kg. W obwodach tez pospadalo, ciuchy znacznie luzniejsze, czesc garderoby juz wypadla z obiegu. Dobrze, ze mam Mame w mniejszym niz ja rozmiarze to zawsze cos sobie moge zapozyczyc. 

W sobote bylam na wieczorze panienskim. Dawno sie tak nie wybawilam. Jak wyszlam z domu o 19 to wrocilam po 6 rano. Kubus i babcia swietnie dali sobie rade, a ja sie super zrelaksowalam. Wstawiam Wam zdjecie z moja usmiechnieta japa, jeszcze przed wyjsciem  Sorry za slaba jakosc zdjecia.




Pocalusy Dziewczyny! Ja tu dalej szaleje i nie wyrabiam sie z wpisami i komentarzami u Was. Jeszcze chwilka i wroce tu do Was. 

Ania


Dodaj komentarz

Dzien 61 wazenie

3 lutego 2012 , Komentarze (17)


Wpadam tylko na chwilke, bo dzis dzien wazenia. W zeszlym tygodniu bylo 120,4 a dzis 119,2  

OTYŁOŚC EKSTREMALNA POŻEGNANA!!! 
JUPIIIIIIIIIIIII



Mam ogromne zaleglosci na Vitalii, nie wyrabiam sie zeby do Was pozagladac. Przepraszam bardzo, mam nadzieje ze rozumiecie. Na codzien nie mam tylu atrakcji wiec chlone ile tylko sie da. 

Co do ostatniego zdjecia - Po pierwsze- tak, na zdjeciu profilowym i na tym ostatnio to ciagle i niezmiennie ta sama ja. Po drugie - nastepnym razem usmiechne sie do Was, bo rzeczywiscie mrukowato tu wyszlam. 


Pozdrawiam serdecznie, Ania


Dodaj komentarz

Dzien 58 obiecane picture

31 stycznia 2012 , Komentarze (14)

 

Fryzjer zaliczony :))) Zeby widziec roznice powinnam wstawic zdjecie przed, ale to juz bylaby pelna kompromitacja wiec powstrzymam sie. Fryzurka normalna, latwa do ukladania. Kolor mi sie podoba, odrosty nie beda tak mocno rzucac sie w oczy, a dodam ze wlosy rosna mi bardzo szybko. Picture robilam sama i chyba w 100000 ujec, to powiedzmy, ze jest ok.

Dieta jest, mam tyle zajec ze nie mam czasu na jakiekolwiek podjadanie.

 

Pozdrowionka!

 

 

Dodaj komentarz

Dzien 57

30 stycznia 2012 , Komentarze (10)

 

Jestem jestem :)))) I to jaka szczesliwa :)) Do Polski dojechalismy szczesliwie, kufry i paki udalo sie upchac. Od poczatku jest dosc zwariowanie i nie mam czasu nawet komputera odpalic.

Tak, jak sobie obiecalam wczesniej, polecialam dzis do ginekologa. Dal leki i skierowanie na badanie hormonow. Wstepnie powiedzial, ze leczenie zajmnie okolo pol roku. Nie wiem jak bede znosic przyjmowanie hormonow, ale trzeba probowac.

Jutro ide do fryzjera tralalalalalalalalaaaaaaaaaaaaa Juz sie nie moge doczekac. Marze, zeby juz sie pozbyc tych niby rudosci i wrocic do ulubionego blondu :)) Czas pozegnac Kocmolucha!!! Jesli sie odwaze to wstawie Wam zdjecie.

Z dieta jak najbardziej ok, jedynie malo pije. Postaram sie nad tym popracowac.

Lece do Was, poki mam chwilke :) Ach jak milo, jak sie tyle dzieje :))

 

Dodaj komentarz

Dzien 54 wazenie

27 stycznia 2012 , Komentarze (19)


Tak jak sie spodziewalam - spadek jest, ale minimalny, cale 0,5 kg Narzekac nie bede, bo wiem jak mi bylo ciezko w minionym tygodniu. Trudno, otylosc ekstremalna pokochala mnie miloscia bezgraniczna i opuscic mnie nie chce. Moze za tydzien bedzie z nia rozwod. OBY!

Moje wszystkie plany wyjazdowe znow sie pokielbasily. Zawsze tak mam jak cos sobie zaplanuje! Miala byc dzis ta operacja mojego chlopa, ale nie bedzie. Byl juz w szpitalu, ale odeslali go po nowe zaswiadczenie o ubezpieczeniu i dupa! Zdobedzie je dopiero we wtorek albo srode, potem szpital znow bedzie robil badania i dopiero wyznacza nowy termin operacji. Takim tempem to do kwietnia mu z tym wszytkim zejdzie. JADE JUTRO (najdalej w niedziele)  DO POLSKI!!! Juuuuuupi!!!!!!!! A wroce... nie wczesniej niz 6 marca :)))))))))))) Nawet nie wiecie jak ja sie ciesze! Moja nowa sasiadka juz sie tak nie cieszy, bo teraz ona tu sama bedzie, no ale ona ma corke niedaleko, prace, jakies znajome... da rade! A ja na spokojnie polaze do tych lekarzy, pojde w koncu do fryzjera, bede sie bawic na wieczorze panienskim, odwiedze babcie i kilka kolezanek... No, mozna powiedziec, ze bede w swoim zywiole, a nie jak stara babcia co tylko siedzi, jeczy i uzala sie nad soba!!! O diete sie nie martwie, bo weszla mi juz w krew.
Jejku jak sie ciesze!!!! No nie wyobrazacie sobie 

Menu
2 kromki razowego, serek, wedlina, warzywka
cwiartka banana- Syn zjadl reszte
cycek kurzy z warzywami na parze
mandarynki
salatka z pieczywem chrupkim 

Dzis do Was pozniej pozagladam, albo tak z doskoku :) Wybaczcie, ale lece sie pakowac :))))))))))))))))))))))))


Ania
Dodaj komentarz

Dzien 53

26 stycznia 2012 , Komentarze (22)


Baaaaaaaaaaardzo dziekujemy wszystkim Ciociom za piekne komplementy. Kubus niedlugo znow sie tu do Was usmiechnie :))

Ale mielismy noc .... makabra! Mieszanka wybuchowa! Malemu ida nowe zeby wiec marudzenie  i placz przez sen byly zapewnione, do tego ciagle sie odkrywal! Na domiar zlego kolo 3 w nocy w domu zrobila sie totalna lodowka! Wylaczyli prad, a bez niego to sie piec nie zalacza. Myslalam, ze wstaniemy wszyscy chorzy. Wlaczyli dopiero rano, ale ja podziekuje za takie przygody na przyszlosc. Najchetniej polozylabym sie spac spowrotem.

Wczoraj wpadlam w szal zakupowy :) Podczas pobytu w PL planuje odwiedzic kilka kolezanek, kazda ma juz przynajmniej jedno dziecko, wiec pokupowalam juz drobne upominki dla wszytkich maluchow i tez cos dla mamus :) Nie wiem czy pan kierwoca z busa nie bedzie na mnie fukal, ze wybieram sie jak na syberie. Juz wiadomo, ze bede miala 2 duze walizki, wozek, 3 torby ''podreczne'' i .... telewizor dla mamy :)))) No i pewnie na koniec jeszcze cos dojdzie... eh... szkoda gadac!

Znow zaczelo mi sie dobrze dietkowac, dobre nastawienie znow wrocilo, kalorycznie znow 1200-1300 max. Jutro wazenie, ale cos mi sie nie wydaje zeby spadlo ponizej 120. To byl w sumie bardzo ciezki tydzien dla mnie, ale mam nadzieje,ze kryzys na dluzej zazegnany. 

Chcialabym poruszyc jeszcze temat moich znajomych na Vitalii. Czesto dostaje zaproszenia od bardzo mlodych dziewczyn, ktore waza niewiele i niewiele tez chca schudnac. Przepraszam, ale zaproszen nie przyjmuje i nie bede przyjmowac, poniewaz uwazam ze nie jestem Wam do niczego potrzebna. Oprocz tego co jakis czas robie porzadki wsrod moich obecnych znajomych. Staram sie komentowac, kazdego kto jest na mojej liscie i czesto zabiera mi to duzo czasu, a w zamian nie slysze nawet krotkiego ''Pozdrawiam'' co jakis czas. Jesli ktos ma chec tylko czytac to prosze bardzo, pamietnik jest dostepny dla wszystkich, zawsze mozna dodac sobie do ulubionych i tez sie nie zgubi.
To tyle, jesli ktos czuje sie urazony to przepraszam. Z natury lubie miec wszystko uporzadkowane.

menu
2 kromki razowca, serek, wedlina, keczup
2 pyyyyyszne mandarynki (dawno nie jadlam az tak dobrych)
piers z warzywami gotowana a parze
na bank mandarynka, albo i dwie
jakas salatka smieciowka i chrupkie pieczywo


Pozdrawiam Dziewczynki! Milego dnia 


Ps. Dziekuje za rady, juz wiecej nie bede robila szkicow, wiecej z nimi klopotow niz to warte... a chcialam sobie czas zaoszczedzic...o ja naiwna!


Dodaj komentarz

Dzien 52

25 stycznia 2012 , Komentarze (27)


Dostaje wiadomosci, ze nie widac moich wpisow. Nie wiem o co chodzi bo pamietnik mam dostepny dla wszystkich. Moze vitalia gorzej chodzi? Nie mam pojecia.

Ostatnio mniej pisze bo raz, ze ciagle bym smecila a dwa to jako kura domowa brakuje mi tematow. Nic ciekawego sie u mnie nie dzieje i czasem musze sie naglowic, zeby cokolwiek sklecic. Dzis wena tez za specjalnie mi nie dopisuje... Dlatego zamiast pisac glupoty wstawiam zdjecie mojego Szczescia 


Z dieta ok, jakims cudem sie trzymam! Popijam ta zielona herbate, odstawilam witamny na razie bo mi po nich bylo niedobrze. Cwiczyc dalej mi sie nie chce :((

menu
2 kromki razowe, poledwica, jajko, warzywa
makaron pelnoziarnisty z ryba i sosem 
pomarancza, banan
2 wafle ryzowe, salatka grecka

Lece do Was poki Kubus spi, a potem idziemy na miasto :)


Dodaj komentarz

Dzien 51

23 stycznia 2012 , Komentarze (5)


Dieta jest, ale mnie jakby nie bylo... Doly mnie lapia , mam okropne napady na jedzenie. Musialam zwiekszyc dzienna kalorycznosc do 1500, bo juz nie dawalam kompletnie rady. Mysle, ze za wszystkim kryja sie hormony.Nawet teraz czuje sie na okres, ale nic sie nie dzieje... Po ciazy moj okres fisiuje, raz jest raz go nie ma. W wakacje bralam tabletki anty., ale musialam odstawic bo bardzo zle sie po nich czulam i od tamtej pory to juz calkiem wszystko z cyklem sie poplatalo. Jak tylko zajade do PL to lece do mojego ginekologa i bede robic badania. Mam dosc tych hustawek nastrojow.

Juz nie moge sie doczekac wyjazdu. Moje mysli kraza ciagle wokol tego tematu. W sumie to pierwszy raz jestem tutaj tak dlugo jednym ciagiem. Zdecydowanie za dlugo!!! Pewnie z tego powodu tez juz fisiuje. Przygotowania rozpoczete, mam sporo rzeczy do zabrania. Chcialabym posprzedawac na allegro ubrania po Kubie i musze je jakos posortowac, poopisywac i obfotografowac... a u mamy juz tylko wystawie, zeby jak najmniej czasu tam tracic. 

Jak mam taki gowniany humor to ani mi sie pisac nie chce, ani wogole nic robic... zreszta ciagle bym tylko smecila o swoich dziwnych problemach....

Menu
2 kromki razowego, serek ziolowy, poledwica, papryka, ogorek konserwowy
banan, ale na spółę z malym bo nie mogl odpuscic :)
makaron razowy z ryba i sosem smietanowo-porowym
baton musli
2 pieczywa chrupkie, wedlina, jajko, warzywa


Dzieki za pamiec Dziewczyny!!! Pocalusy!


Dodaj komentarz

Dzien 47 jednak waga spada uffff

20 stycznia 2012 , Komentarze (22)


Jak co piatek dzis bylo wazenie i mierzenie. Oczywiscie jak zwykle zanim weszlam na wage to dodre pol godziny krazylam wokol niej. Trzymam diete a i tak zawsze boje sie tego momentu. No, ale jest! Spadlo! Uffffffff W zeszlym tygodniu bylo 122,2 dzis pokazala 120,9 minus 1,3kg Za tydzien chcialabym juz pozegnac ta 2 i tym samym opuscic przedzial dla otylych ekstremalnie.

Powoli dojrzewam do mysli o rozpoczeciu cwiczen. Dziewczyny popodpowaiadaly skad sciagnac fajne aerobiki i mysle ze juz za chwileczke juz za momencik wciele je w zycie. Mam strasznego lenia, ale czuje ze cialo tego potrzebuje.

Moj wyjazd do PL przesunie sie. Nie wiem dokladnie o ile, ale na pewno nie uda mi sie pójść z dziewczynami na wieczor panienski :((( Chlop mial tylko jedna mala operacje i mnostwo badan i przez to wszystko glowna operacja zostala przesunieta na 27 stycznia. Troche lipa go tu samego zostawic. No ale co sie odwlecze... Za to jak juz pojade to wroce dopiero w marcu po pierwszych urodzinach Synka.

Znajomosc z sasiadka kwitnie :))) Nie mozemy sie nagadac :) Tego mi tu bylo trzeba! 


menu
2 kromki razowego chleba, 2 plastry wedliny, serek zilowy
jablko
ratatouille z kasza jeczmienna
baton musli, 
2 wafle ryzowe, plaster wedliny, jajko, satala, pomidor


Pozdrawiam i dziekuje bardzo za wszystkie komentarze i maile!


Dodaj komentarz

Dzien 45

18 stycznia 2012 , Komentarze (18)


Niedawno pisalam, ze u mnie jesien, przedwczoraj mialam zime przez pare godzin a dzis cholera wiosna! Piekne slonce, czyste niebo i spiewajace ptaki.... no jesli tak bedzie caly czas to ja sie nigdy nie bede dobrze czuc. Juz od malego moj organizm reagowal na zmiany pogody, objawialo sie o bolami stawow. Teraz dochodza do tego zmienne natroje. Zwariuje! Jak slowo daje...

Operacja mamy sie udala, dzis juz ja wypisuja do domu. Po narkozie nie doszla jeszcze do siebie, ale z kazda godzina jest lepiej. Chlop jest wozony po roznych szpitalach i ma strasznie duzo badan. Zrobili mu na razie jedna mala operacje a co do tej glownej to jeszcze czeka na decyzje czy bedzie jutro czy moze przeloza na inny termin. Nie mam jak go odwiedzic bo z dzieckiem nie pojde na oddzial.

Napady glodu ustaly, samoistnie. Dumna jestem z siebie, ze ani razu sie nie poddalam. Owszem zdazalo sie zjesc wafla ryzowego z dzemem i dodatkowy owoc, ale odbywalo sie to pod kontrola. Kilka razy mietosilam te moje czekoladki w lapach, ale po chwili rozsadek bral gore i odkladalam na swoje miejsce. 

Pewnie pamietacie jak jeczalam, ze nikogo tu nie znam i calymi dniami nie mam do kogo otworzyc geby. Juz mam! Mam sasiadke POLKE !!!! Jakos od 1,5 tygodnia :)Wczesniej nie pisalam, bo nie wiedzialam czy jakas znajomosc z tego wyniknie. Polacy w Niemczech bywaja dziwni. Juz w zycie wprowadzilysmy wspolne kawki i spacerki z Kubusiem. Serio sie ciesze!

menu
2 kromki razowego, ser kozi, kawalek makreli (troche glupio na sniadanie, ale na kolacje nie moge bo bym nie zasnela po niej) papryka, ogorek świeży
miseczka czerwonego barszczu
pomelo 300 g
2 wafle ryzowe, mix salat, twarog, wedlina
2 dzbanki herbaty ziolowej 

Milego dnia!

Dodaj komentarz
Press room Reklama Regulamin Kontakt FAQ Mapa strony Copyright O nas Ustaw jako startową
© 2007 Wydawnictwo Lekarskie PZWL