logo
  
Diety i treści dostarcza Vitalia.pl


Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Dotychczasowo: "Wieczna walka z wiatrakami".. Lecz w końcu postanowiłam zmienić swoje życie i ulżyć swojemu organizmowi. Obecnie: "Małymi kroczkami w stronę wielkich zmian!", z nadzieją na sukces ! Chcę pokazać sobie, że mogę panować na swoim życiem, wyglądem i zmianami! A z innej beczki.. Studentka jakże "kobiecego" kierunku - Informatyki :) przyszłam pani INŻ. Kochana i kochająca kobieta! Zwykła dziewczyna z wielkiego miasta. Ot, cała ja :)

mattusia

kobieta, 24 lat,

171 cm, 98.20 kg więcej o mnie


Twój asystent
Schudłaś 0 kg. Postaraj się przestrzegać diety, a w kolejnym ważeniu będzie lepiej.
Postanowienie noworoczne: być zdrową, szczupłą i jeszcze bardziej szczęśliwą :)

Masa ciała

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

Kryzys.

23 maja 2012 , Komentarze (1)

Nie ogarniam.
Nie mam bladego pojęcia co się dzieje. Jedyne co wiem, to to, że chwilowo jestem w dole swoich możliwości i zdolności. Nawet z Moim nie jestem w stanie się dogadać.
Chyba jego nastrój przeszedł na mnie. Po prostu za bardzo się przejmuje i takie są tego skutki - zły humor, złe samopoczucie, złe podejście do jedzenia, złe podejście do siebie.
Noc była długa i bezsenna, lecz na całe szczęście doszliśmy do jakiegoś consensusu. Zobaczymy jak będzie dzisiaj. Żywię gorącą nadzieję, że lepiej, bo moje serce jest mocno nadszarpnięte przez nocne płacze i przemyślenia. 
Wiem, pomyślicie sobie - młoda jestem i życia dobrze nie znam.. ale po prostu Go kocham i chcę dla niego jak najlepiej. Ale jestem tylko człowiekiem i pewnych rzeczy nie przeskoczę.

Dieta leży i kwiczy.
Ja siedzę i się złoszczę.
Muszę naprawić swoje myślenie odnośnie zmiany nawyków żywieniowych.

Nie stawiam sobie wielkich celów. 
Chcę powoli i systematycznie chudnąć.
Chcę odzyskać radość i witalność.
Chcę w końcu być zadowolona z siebie.

Może nie piszę często, ale czytam Wam i wspieram z całych moich sił.

Dziękuję i przepraszam, że znowu zawiodłam - Was i siebie (przede wszystkim).




Dodaj komentarz

Pic na wodę.

16 maja 2012 , Komentarze (9)

Ech..
Kiepsko idzie mi to "ogarnianie się".. wręcz czasami ma odwrotny wpływ od zamierzonego.
Jedyne co pociesza, że waga stoi w miejscu.

Muszę się porządnie zastanowić i wybrać odpowiednią opcję dla siebie.
Bo ciągłe zaczynanie od "0" niewiele wnosi w moje życie. 
A niestety wakacje coraz bliżej 
Kurcze.. chciałabym mieć taką motywację jak większość z Was - działacie, mimo wszystko i na przekór wszystkim.. 
A ja jak zaliczę tylko jakąś wpadkę to od razu daję sobie spokój..
A przecież sukces tkwi w cierpliwości..

Ech.. myślącą babą być - niedobrze.

Z rzeczy innych...
Dziś mijają 3 lata z Moim Kochanym  (Strasznie szybko zleciało )
I mam nadzieję, że takich "3" będzie coraz więcej i więcej !
"Bo taka miłość zdarza się tylko raz." 
Dodaj komentarz

A czas płynie.

10 maja 2012 , Komentarze (3)

Nie będę pisać, że nowa odsłona Vitalii  mi się nie podoba, bo połowa z Was to uczyniła 

Z bardziej przyjemnych tematów to pogoda (odpukać!) jest ładna - ciepło i słoneczko pokazuje co potrafi. Nawet nastawienie jakoś lepsze się wydaje.
Choć leń aktywnie uczestniczy w moim życiu - co bardzo mnie irytuje i męczy  
Muszę się ogarnąć!

Dietkowo staram się trzymać, kłopoty żołądkowe odeszły w niepamięć, chociaż czasami coś gdzieś "zaburczy" ze złości 

Troszkę się zmartwiłam, że po raz 3 miałam takie silne bóle i zaczęłam czytać, czytać i czytać.. Oczywiście jak to bywa u "Wujka G." od razu szereg chorób się pojawia. Najbardziej mnie przeraziła niedrożność jelit i "skręt kiszek" - przy których bóle są właśnie takie jak ja miałam.. Ogólnie reasumują to chyba czeka mnie wizyta u lekarza, aby rozwiał moje wątpliwości.

Zmykam coś podziałać, aby pogonić lenia w siną dal!
Dodaj komentarz

Wzloty, upadki.

7 maja 2012 , Komentarze (5)

Żyję, choć przez ostatnie dwa dni myślałam, że umrę..
Znowu męczyły mnie silne bóle brzucha połączone z wymiotami..
Już sama nie wiem, co mam jeść, a czego nie.
Na całe szczęście dzisiaj jest lepiej - zostało mi tylko uczucie wzdęcia i lekki ból brzucha, kiedy go uciskam. Ech.. zawsze coś się musi przypałętać. 

Majówka minęła szybko, nawet nie wiem kiedy. Miałam tyle planów, a teraz muszę nadrabiać (cała ja ). No nic, trzeba wziąć się w garść i działać.

Dietkowo było różnie - raz lepiej, raz gorzej. Ćwiczeniowo najgorzej..

Mam teraz mały plan, ale nie chcę zapeszyć, dlatego opowiem o nim później 

Proszę Was tylko o kciuki - bo wsparcie, nawet to duchowe, bardzo cenię!

Ściskam!
Dodaj komentarz

Obdarowana! :)

27 kwietnia 2012 , Komentarze (10)

Dziękuję za Waszą energię i kopy 

Dziś jest dobrze. Staram się trzymać i nie grzeszyć.
Oczywiście nie zapominam o wpadkach, ale dzięki nim wiem co muszę poprawić, aby było lepiej.

Nareszcie pogoda się troszkę ustabilizowała, dzięki czemu będę mogła wyciągnąć rower i rozruszać siebie i Lucę  Jemu sport też się przyda.
Zmykam korzystać z wolnego rowerka stacjonarnego - trzeba jakoś kości przyzwyczaić do tego typu wysiłku.

Dziękuję, że jesteście! 
Dodaj komentarz

gdzieś pomiędzy.

26 kwietnia 2012 , Komentarze (3)

Żyję i Zbieram siły.
Nie jest dobrze, ale ważne że zawsze można zacząć od nowa.
Motywacja gdzieś tam się tli, ale ciężko mi wzniecić większy płomień.

Podzielcie się Kochana energią - potrzebuje jej teraz.

Nie piszę, ale czytam i pamiętam!


Dodaj komentarz

Trzy słowa...

15 kwietnia 2012 , Komentarze (11)

...Du** ze mnie... 

Olenochka - może mnie bić, tak aby równo puchło i żeby chęci wróciły  

Muszę zrozumieć, że tu nie chodzi o dietę, ale o zdrowe odżywianie.
To proces długotrwały i taki na całe życie.
A ćwiczenia nie gryzą tylko dają zdrowie i kondycję.

Ech.. 
Wściekła jestem na siebie... 
Dodaj komentarz

13,14/145 - święta i po świętach.

9 kwietnia 2012 , Komentarze (6)

Jak to się mówi: "Święta, święta i po świętach".
Starałam się nie przesadzić z jedzeniem, bywały gorsze chwile, ale mam nadzieję, że szybko się unormuję 
Wracam też do ćwiczeń z Ewą, choć nadal czuję się słabo. 
"Badziew" nie minął, ale cały czas próbuję go pokonać. Na domiar złego moją mamę rozłożyło.. Wygląda jak siedem nieszczęść. I co najlepsze nie wiadomo skąd jej się to wzięło. Wczoraj czuła się już gorzej, a dzisiaj trzęsła się jak galareta. Lekarz powiedział jej, że to prawdopodobnie jakiś wirus. Jutro ma zrobić rtg płuc i się okaże. 
Niech ta pogoda się w końcu unormuje!!!!! 
Bo przez nią choróbska się mnożą 

Zmykam poćwiczyć z Ewą  czas wrócić na właściwe tory.

Buzi
Dodaj komentarz

11,12/145 - kurowanko.

7 kwietnia 2012 , Komentarze (5)

Ech..
Jakiś "badziew" mnie rozkłada.. ale nie dam się!!!! 
Specyfiki zaaplikowane! Nie pozwolę rozłożyć się na łopatki!
Dietkowo mała porażka, ale nie poddaję się!
Dziś przerwa na ćwiczeniach. W sobotę nadrobię!

Buzi
Dodaj komentarz

9,10/145 - energia!

5 kwietnia 2012 , Komentarze (3)

Nie jest źle. Staram się jeść mało, ale często.
Dziś będzie 3 dzień z ćwiczeniami Ewy  I przyznam się, że zaczynam lubić te ćwiczenia - dają niezłego POWERA  Oczywiście idealnie pokazują moje słabe strony, ale jednocześnie motywują do pracy nad sobą. DAMY RADĘ! 

Z takich mniej pozytywnych kwestii to rano pobolewało mnie gardło i katarek lekki męczył. Chyba musiało mnie gdzieś przewiać. Postaram się to pokonać, bo nie chcę się rozłożyć na święta.


Jest POWER 

Buzi
Dodaj komentarz
Press room Reklama Regulamin Kontakt FAQ Mapa strony Copyright O nas Ustaw jako startową
© 2007 Wydawnictwo Lekarskie PZWL