Ja to zawsze mam bardzo zajętą noc.
Kilka dni temu śniła mi się babcia która zmarła. Coś do mnie mówiła a ja nie słyszałam co. Cały dzień próbowałam sobie przypomnieć co mi mowiła. Ale się nie udało.
Dwa dni temu miałam sen o restauracji. Gość bardzo smacznie gotował ale nie czułam zapachu potraw. Kiedy się obudziłam pierwszą myślą było to że nie czuję zapachu potrawy.
Wczorajszej nocy przeszłam samą siebie. Śnił mi sie kolega. Najpierw jego ojciec starał namówić się mnie, żebym z jego synem się spotykała. Potem było wesele. Przestraszyłam się, że moje, ale potem okazało się, że to wesele siostry tego kolegi. Nic w tym nie było dziwnego, bo on ma siostrę. Ale starszą a to było wesele młodszej. Bardzo niezadowolony był z jej wyboru. Chodził nadasany. Zaczęłam z nim rozmawiać, to się przyznał, że kilka lat temu musiał ja ratować z rąk bandytów. Wszystkich zabił ale nigdy nie wiadomo czy ktoś jeszcze nie jest w to zamieszany. Na moje pytanie czy jest jakimś tajnym agentem tylko się usmiechnął. Co przyjęłam za potwierdzenie moich podejrzeń. I dalsza część snu toczyła się cały czas wokół ratowania jego siostry. Było trochę wybuchów. A na koniec jechaliśmy autem, jakimś sportowym, mało wygodnnym, bo musiałam sie w nim garbić. Dziwiłam się jak on się tam mieści. Jest wyższy odemnie a on siedział tam tak zrelaksowany a mnie tak niewygodnie było.
Jak się obudziłam to leżałam z nogami podkulonymi pod brodą i prawie spadałam z łóżka.
Nic tylko chodzic spać a co noc nowy film mogłabym nakręcić. :)
...
Kilka dni temu oglądałam amerykańską wersję programu "You can dance". Jeden z jurorów powiedział do uczestnika, że najgorszymi kajdanami są właśne pęta które nakładamy sobie, własny strach i brak pewności siebie. Nie da się nie zgodzić z tymi słowami.
Kiedyś wyczytałam, że człowieka kształtują ludzie którzy nas otaczają. Jacy ludzie mnie otaczają? szkoda słów sama myśl że jeste wśród nich już mnie boli.
Kiedy jestem uśmiechnięta ludzie ci odczuwają nieodpartą chęć walenia mnie w głowę.
Na każdym kroku jest mi wypominana nadwaga. Źle ścięte włosy, zły strój, generalnie wszystko źle. Po 10 latach coś we mnie pękło i nie mam siły już walczyć.
Staram się widzieć w ludziach coś dobrego, nie widzę, staram się patrzeć na świat przez różowe okulary, widze tylko czerń i szarość.
Może to też wina tego że za oknem brak słońca. Zaczyna się zimna i ciemna jesień. A w RMFie zamiast dawać coś wesołego jak COCOJAMBO dają smętne ballady. Tylko spać. No to idę spać, moze szef mnie nie złapie na spaniu:)
Życzę słonecznego popołudnia.:)
Siedzę przed dwoma laptopkami!
Włączony nowy - stary. Ten co był kilka miesięcy w naprawie.
Uczę się obsługiwać. Dziś jeszcze nie mam myszki do niego i muszę paluchami po..., ażebym ja wiedziała jak to co się nazywa!!! Wiem, że muszę głaskać mały prostokąt pod klawiaturą. a to wcale nie jest takie łatwe!
Mam teraz szybszy sprzęt, a myszkę sobie kupię jutro! I to taką super, bezprzewodową!
Spróbuję teraz pozaglądać na Wasze pamietniki. Oby mi się palec nie powinął!!!
Już dwa lata jestem z Wami!
Znosicie moje marudzenie, czytacie teksty jakie piszę, jesteście bohaterami moich myśli i wyobrażeń o Człowieku! Umyślnie napisałam z wielkiej litery, bo po tych trzech latach wiem na pewno, że człowiek to brzmi dumnie!
Dziękuję!!!
Agnieszka Osiecka - Przyjaciele moi i moje przyjaciółki.....
Przyjaciele moi i moje przyjaciółki!
Nie odkładajcie na później ani piosenek,
ani egzaminów, ani dentysty,
a przede wszystkim nie odkładajcie
na później Miłości.
Nie mówcie jej "przyjdź jutro, przyjdź
pojutrze, dziś nie mam czasu".
Bo może się zdarzyć, że otworzysz drzwi,
a tam stoi zziębnięta staruszka i mówi:
"Przepraszam, musiałam pomylić adres... "
I pstryk, iskierka zgaśnie.....
... Są takie momenty kiedy czuję potrzebę spotkania, czuję potrzebe posiedzenia w towarzystwie w którym czuję się dobrze, i nie potrzeba stołu zastawionego po to by ładnie było, smacznie, wystarczy kawa, ciasto i rozmowa której mi brakowało, takiej naturalnej odskoczni od rodziny, od spraw przyziemnych, posiedzieć, pośmiać sie , powspominać...I czas mijał przy kawałku placka, przy łyku kawie, przy tym by usłyszeć jak i u kogo się wiedzie...
Taki własnie był weekend, spotkanie w gronie przyjaciół

Trochę milczałam.
Miałam... chciałam napisać mam dalej depresję. Nic mi się nie chce.
Waga idzie mi w górę. Jestem zła więc dalej jem i najgorsze, że znowu słodkie.
W pracy coraz gorsza atmosfera. Pieniędzy coraz mniej. Wysyłam CV na oferty znalezione w internecie i nikt się nie odzywa.
I jak tu nie mieć depresji.

I weszlismy w jesien, przypadkowo, niechcący, nieswiadomie albo to czas wniósł nas w jesień, bez pytania, bez zadnych pytań.
Bylam w lesie, rano cisza, spokoj, lekki wiatr, chlodno, duzo muchomorow, dorodne, piekno czerwone w kropki.., jak z bajki.., aparatu nie wzielam. Inne muchomorowate: artystycznie, graficznie wykolorowane beżami, cieniami, postrzepione na koncach.., inne wyrastaja rowno jak po kresce, stoja obok siebie w idealnym rzadku; cztery.. Aparatu nie mam..
Wagowo, nie najgorzej, bez diety ale z rozumem. Programowanie idzie chyba w dobrym kierunku. Jem na co mam ochotę, ale wówczas kiedy jestem naprawde głodna i kończę gdy jestem juz syta. W ciagu tygodnia schudłam 1 kg, bez absolutnie żadnej diety i bez głodu. Jak tak bede chudła to do Sylwestra schudne 12 kg. Niesaamowite. Zobaczymy...

Kochane,
pytacie na jakiej książce się opieram stosując pozytywną afirmacje i programowanie umysłu. Ksiązka napisana jest przez Paul Mckenna "Możesz schudnąć", do której dołączona jest płyta CD.
Autor nie pisze o żadnej z diet, natomiast skupia się jak to sam mowi na programowaniu umysłu, które pozwoli zmienić zachowanie, zdrowiej się odżywiać, przyspieszyć metabolizm i pozbyć się obsesji na punkcie jedzenia. Dzieki płycie CD, którą nalezy słuchać codziennie w stanie relaksacji powinien zmienić się sposób myslenia o jedzeniu i ponoć zyskuje sie dobre samopoczucie.
Ja od 3 dni słucham płyty i wiecie, że rzeczywiście cos w tym jest o czym mówi i pisze autor. Najważniejsze wg niego jest :
1. jeść, ale tylko wtedy kiedy odczuwamy głód, ale ten prawdziwy fizyczny, nie emocjonalny ( w tym jest najwiekszy problem aby jeden odróznic od drugiego- ale tego własnie uczy McKenny)
2.jeść to, na co ma się ochotę, ale tylko tyle aby zaspokoić głód, czyli nie wszystko z talerza ale wsłuchac sie w organizm i wyczuć ten moment kiedy jestesmy juz syci
3.jeść świadomie i delektować się każdym kęsem, a nie jak i kiedy popadnie czyli nie przed TV, w kinie, przed komputerem w pośpiechu ale w spokoju
4. przestać jeść, kiedy odczuwa się sytość.
Proste 4 zasady, ale dopiero po przeczytaniu ksiązki i po odsłuchaniu płyty stają sie na tyle oczywiste, że mozna je świadomie zastosowac.
Jak to na mnie działa, trudno na razie powiedziec, ale jeszcze nigdy nie zdarzyło mi sie zostawic jedzenia na talerzu, a wczoraj probujac wsłuchac sie w swoj organizm , obiad zjadłam do połowy. Wyczułam uczucie sytości i po prostu mniej zjadłam.
Może nie chudnie się tak spektakularnie jak w diecie białkowej, ale za to może też nie będzie efektu jo-jo.
Dzisiaj było mniej o 0,5 kg. Będę Was informować jak idzie programowanie mojego umysłu...

Zaczynam znowu walczyć ze sobą i swoją wagą.
Matko, który to już raz. Rok temy ważyłam już 73 kg i co? I znowy ważę 85kg.
Totalna porażka. Totalna. Wiele się wydarzyło w moim zyciu przez ten czas. To czył czas wielkiego stresu, który oczywiście zajadałam.
Mam nadzieje, że teraz kiedy schudne juz nigdy nie powrocę do swojej starej wagi.
Kupiłam sobie wczoraj książke razem z pyta CD, która powinna mi pomóc w chudnięciu, bowiem ustawia mój mózg na lepsze zdrowsze jedzenie i na mniejsze ilości.
Czyli tym razem nie jakaś konkretna dieta, ale pozytywne nastawienie i afitrmacja.
Zobaczymy - tego jeszcze nie próbowałam

Wlasnie dowiedzialam się, że wczoraj zginęła 10 letnia córeczka mojego kolegi. Do śmierci przyczynił się pijany kierowca.
Boże, ile jeszcze ludzi zginie przez pijaków, którzy siadają za kierownicę...
Upływa szybko życie... Z kazda chwila coraz mniej nam go zostaje. Dzis jest wieczor jutro bedzie ranek, obudzimy sie i zajmiemy sie swoimi sprawami, póżniej znowu nastanie wieczor i kolejny ranek. Zdaje sie nam, ze tak musi byc, ze taka jest kolej rzeczy i ze zawsze tak bedzie, ze zawsze po nocy przychodzi dzien, ale niestey to nie musi byc prawda.
Wielu z nas nawet nie moze sobie wyobrazic tego, ze jutro moze nie byc kolejnego dnia, że to dzis własnie moze byc nasz ostatni dzien, ze jutro mozemy sie nie obudzic, ze jutro nie wstanie już dla nas słońce.
W tym momencie pewnie wielu pomysli: "mnie to nie dotyczy, przecież jestem jeszcze młody i całe życie mam przed sobą" i własnie ci moga sie najbardziej zdziwić, ponieważ i dla młodych może dzisiejszy dzień być ostatnim.
Trudno to pojać, wyobrazić sobie, ale niestety to prawda. Codziennie przemija nam część naszczego czasu, czasu który dostaliśmy od Boga(?), abyśmy mogli żyć, ale jak my ten czas wykorzystujemy? Czy zawsze postepujemy tak jak chcielibyśmy? Czy zawsze niczego nie załujemy? Czy nie żałujemy tego, że nie powiedzlielismy jednego słowa wiecej? albo jednego słowa mniej?
Czy nie żałujemy tego jednego spojrzenia? tego usmiechu? Dlaczego tak mało sie usmiechamy do siebie? Dlaczego dostrzegamy bardzo czesto tylko siebie? Dlaczego nie umiemy patrzec na świat i na ludzi myslac o nich, a nie jedynie o sobie?
