Witam, dawno mnie nie było, jakoś nie miałam czasu, trochę odpuściłam dietę, pewnie nic nie schudnę, ale też nic nie przybrałam. Idzie wiosna, a ja mam cholernego doła. Nic mi nie wychodzi, chciałabym coś zmienić w moim życiu, ale jak to zrobić. Mam dość mieszkania z teściami, a nie mam innego wyjścia, mąż tylko pracuje i nie zarabia kokosów, a ja mam jeszcze studia, beznadzieja. Czemu to wszystko jest takie trudne :( Czasami żałuję, że wzięłam ślub bez mieszkania, a przecież miałam wybór, bo nie wpadłam ani nic. Beznadziejne to moje życie jest. Teściów mam takich sobie, tzn. teść jest ok, ale nie ma nic do gadania, a teściowa jest okropna. Nigdy jej nie zaakceptuje, bo nigdy nie zrozumiem, jak można jednemu dziecku dać wszystko, składać mu życzenia urodzinowe/imieninowe, a drugiemu nic nie dać, nawet życzeń nie złożyć. Marzę się stąd wyprowadzić i jej nie oglądać, bo nie mam już siły, mam ochotę jej wszystko wygarnąć!!!! Mój mąż, następna osoba, którą kocham, a nie rozumiem i mam czasami dość, coraz częściej. Traktuje mnie tak samo jak jego traktuje własna matka. W ogóle o mnie nie dba, nie umie pokazać jak bardzo mnie kocha, ciężko mu powiedzieć dobre słowo, zrobić jakąś niespodziankę, kupić jakiś drobiazg. Na urodziny zawsze wiem co dostanę, nigdy nie kupi coś innego, by mnie zaskoczyć. A na to wszystko sama się sobie nie podobam, nigdy nie podobałam, nawet jak byłam szczupła kiedyś. Wiem, że są ludzie co mają inne problemy, gorsze, że może moje nie są takie duże jak je piszę, ale jest mi cholernie źle i nawet nie mam z kim pogadać, bo koleżanko/przyjaciółki nigdy nie mają czasu, albo nie chcą mieć.
Pozdr