Zagadał do mnie na Facebooku stary znajomy ze szkolnej ławy.
Mieszka w Anglii. Że on nie wyobraża sobie wybudować domu. Że w Anglii już jest ponad 6 lat i nic jeszcze nie odłożył.
Że bogato sobie żyje. Dowiedziałam się nawet dokładnie ile zarabia i że ma debet na koncie. Że budowa to wyrzeczenia.
Napisałam mu, że to kwestia wyboru. Jakoś nigdy nie musieliśmy sobie niczego odmawiać, a chałupa stoi. Nie wyobrażam sobie, po prostu nie dociera do mnie, że można tyle lat siedzieć za granicą, opuścić Polskę, rodzinę i znajomych i... nic z tego nie mieć!
I jeszcze pisać, że w Polsce jest syf... A jednak można... Zawsze unikałam takich ludzi.

|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||