Jeden pączek nikomu nie zaszkodzi, od tak dla tradycji można i zjeść dwa. U mnie pączków brak, za to po śniadanku zjadłam żelki (moja toksyczna miłość).
Ćwiczę praktycznie codzienne, pedałuję na rowerku stacjonarnym po 50-60minut na najwyższym obciążeniu. Zasługuję na 4żelki (chociaż jeden ma 62kcal)! Trudno

nie będę sobie odmawiać wszystkiego!
Walentynki minęły w słodkiej atmosferze. Wypiliśmy do kolacji makaronowej butelkę wina, patrzyliśmy sobie w oczęta przy deserze bananowym

a następnie wszystko spaliliśmy przy entuzjastycznym pierwszym meczu UEFA

a po transmisji meczu, mieliśmy swój własny mecz 1:1 (chyba wiecie o co mi chodzi

). Cudowne walentynki!
Dziś na uczelnie jadę dopiero na godzinę 14.00 - nie lubię jeździć na popołudnie i siedzieć tam do wieczora. Wolałabym wstać wcześnie, odbyć zajęcia i wracać o sensownej porze. Zwłaszcza, że u Nas śnieg tak prószy, ze to prawie zamieć.....

A! bym zapomniała! waga na dziś to 64,5

czyli jest nawet pół kilo mniej niż przed sesją! Strasznie się cieszę, że wróciłam w końcu do formy sprzed sesji oraz jestem na dobrej drodze by osiągnąć swój cel! 24marca chcę pobić chociaż 60 kg

a w czerwcu na weselu koleżanki chcę pięknie prezentować moje dwie piątki (55kg)

.
Tyle osób daje radę! Dam i JA! Wszystkie damy radę!!!!!