logo
  
Diety i treści dostarcza Vitalia.pl


MllaGrubaskaa

kobieta, 33 lat,

165 cm, 72.50 kg więcej o mnie


Twój asystent
Świetnie Ci idzie!
Schudłaś 10.5kg

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

Skleroza nie boli , a może powinna.

25 maja 2012 , Komentarze (1)

Misie Moje Kolorowe.

Nadal trzymam się dzielnie , to już 4 dni za mną.

Wczoraj , jakaś zmęczona cały dzień byłam. Nic mi się nie chciało nawet jeść. W łóżku wylądowałam przed 21 i zasnęłam jak kamień za to dziś przed 4 obudził mnie wyjący alarm gdzieś u sąsiadów i zerwałam się z łóżka jak głupia bo myślałam że to budzik.Spać mi się już nie chciało , przynajmniej mąż na tym skorzystał bo nie musiał sam sobie robić śniadania. 

Dziś do pracy na 2 zmianę , może skorzystam że tak wcześnie wstałam i wezmę się w końcu za ćwiczenia i prasowanie.

Miałam się dziś zważyć ,ale zapomniałam. Przypomniało mi się to dopiero jak włączyłam kompa i weszłam na Vitalię , ale było już za późno bo kończyłam dopijać mój kubal z kawą. 
Doszłam więc do wniosku że ważenie przełożę na poniedziałek , będzie większa mobilizacja żeby w weekend nie podjadać.

Miłego dnia życzę i niech nam kilogramy spadają.
        
*Dziękuję za wszystkie komentarze.
Dodaj komentarz

Chyba jestem dzielna , a przynajmniej się staram.

23 maja 2012 , Komentarze (23)

Misie Moje Kolorowe.

Kolejny dzień zleciał i udało się bez jakichś większych wpadek.
Przyznam się że wieczorem wypiłam drinka , whisky z colą dobrze schłodzone , zamiast kolacji.

Noc koszmarna , w domu gorąco , przewalałam się z boku na bo i porządnie przysnęłam dopiero po 3.

Plusem tej pięknej wiosennej pogody jest to że nie chce się jeść , minusem że nie chce się ćwiczyć. 
No , właśnie! Szukam lekarstwa na lenia bo ostatnimi dniami mój orbitrek robi za wieszak. Ma ktoś jakiś pomysł jak się zmobilizować i wrócić do ćwiczeń.

Kolega w pracy. Męska logika.
- Młoda , ja myślałem że ty już sobie wybiłaś z głowy to głupie odchudzanie , a ty znowu tylko jabłuszka  , jogurciki.
-A co Tobie do tego ? Mój tyłek moja sprawa.
- No , może i tak , ale ja nie mogę tego pojąć po co Ty się męczysz. Buzie masz śliczną , figura wcale nie taka zła , i biuścik i dupcia takie że jest na czym oko zawiesić , faceci się za tobą oglądają , co drugi na kawę cię zaprasza.
-I co z tego , ja nie dla facetów się odchudzam tylko dla siebie.
- No dobra niech ci będzie , ale wiesz co , cały dzień przed lustrem nie siedzisz , a inni muszą na ciebie patrzeć przez pół dnia , a mnie się podoba  to co widzę teraz.
-A , ale czego od razu przyjmujesz że jak zgubię jeszcze parę kilo to nie będę lepiej wyglądała?
- Bo tera jest taka chora moda że kobiety chudną tak że wyglądają jak wieszaki , a jak ja będę sobie chciał na wieszak popatrzeć to pójdę do szatni , albo do sklepu odzieżowego.
I weź tu człowieku z takim dyskutuj jak on na każde zdanie ma swoją odpowiedź i mógł by tak cały dzień.

Miłego dnia życzę i niech nam kilogramy spadają.
                   
*Dziękuję za wszystkie komentarze.


Dodaj komentarz

Oj nie jest łatwo!

22 maja 2012 , Komentarze (23)

Misie Moje Kolorowe.

Wczoraj już było grzecznie i dietetycznie. 
Nie powiem że przyszło mi to łatwo , oj....... na prawdę ciężko było.
Coś za mną ciągle łaziło , w brzusiu coś ssało , smaka miałam na wszystko co nie dietetyczne , ale udało się . Pierwszy dzień na dobrej drodze zaliczyłam na 5 a nawet na 6! Oby kolejne były takie.

Lodówka zaopatrzona w dietetyczne produkty , dużo warzyw ,dużo owoców. Chude serki , jogurty i mięsko.
Jeszcze tylko wrócić do ćwiczeń i będę z siebie zadowolona.

Może nie na dzień dziecka , ale jeszcze w to lato mini będzie moja.

Miłego dnia życzę i niech nam kilogramy spadają.

    Mam ochotę – pierd*lnąć to wszystko,,ale nie poddam się bez walki!!!
*Dziękuję za wszystkie komentarze.
Dodaj komentarz

Wracam na dobre!

21 maja 2012 , Komentarze (25)

Misie Moje Kolorowe.

Jestem , wracam do was , wracam do diety a jak się okres skończy wracam do ćwiczeń , obecnie jestem za bardzo osłabiona.
Ważenie zaplanowałam na piątek . Teraz jeszcze po łapkach czuję że woda w organizmie zatrzymana , obrączka i pierścionek ciasne.

Wszystko zaczyna się normować , w końcu mój dzień będzie miał normalny rytm , i mniej stresu będę miała. 
Nie chcę opisywać wszystkiego co się działo przez ostatnie dwa tygodnie. Ważne że już minęło i że mam spokój.

Dziś już grzecznie i dietetycznie , lekko nie jest bo się rozpuściłam strasznie przez te dwa tygodnie. 

Miłego dnia życzę i niech nam kilogramy spadają.
            Tyra Banks Modeling A Bikini
*Dziękuję za wszystkie komentarze i że o mnie nie zapomniałyście .
Dodaj komentarz

Od poniedziałku powinno być normalniej.

18 maja 2012 , Komentarze (18)

Misie Moje Kolorowe.
Nie wiem czy mnie jeszcze pamiętacie.
Długo nie zaglądałam . Troszkę zawirowań w życiu miałam , troszkę się nie układało tak jak powinno. Zaczynam wracać jednak do normalności i do was , bo bez was mi źle.

Diety nie było , ćwiczeń nie było , miała być mini na dzień dziecka , będzie może w przyszłym roku.
Waga nie znana , ale na bank poszła w górę , nie będę pisać jak się odżywiałam i jak mało ruchu miałam bo mogę kogoś przerazić. Obecnie okresowa jestem , ale jak tylko się skończy wskakuję na wagę by spojrzeć prawdzie w oczy.

Od poniedziałku wszystko powinno wrócić do normy.

Miłego dnia życzę i niech nam kilogramy spadają.
                           
*Dziękuję za wszystkie komentarze.
Dodaj komentarz

Misja mini , Dzień 13. Oko w oko ze szklanym
potworem.

7 maja 2012 , Komentarze (23)

Misie Moje Kolorowe.

Nadszedł wreszcie ten dzień. 
Waga wyzwolona z piwnicznej niewoli. 
Zaskoczyła mnie niesamowicie. Pewna byłam że zobaczę więcej , a ona w miejscu stoi.
Jest więc powód do radości , chociaż większy był by gdyby jakiś malutki spadek pokazała.
Nie narzekam jednak , bo sama jestem sobie winna , jak bym grzeczna była na pewno spadek by był.

Od wczoraj , grzecznie i dietetycznie. 

Miłego dnia życzę i niech nam kilogramy spadają.
            
*Dziękuję za wszystkie komentarze.

Dodaj komentarz

Misja mini , Dzień 11. Rozpasana.

5 maja 2012 , Komentarze (22)

Misie Moje Kolorowe.

Przyznam szczerze wolne dni mi nie służą.
To znaczy mojemu zdrowiu jak najbardziej  (diecie niestety nie)w końcu czuję się wypoczęta i głowa mnie nie boli. Chyba mąż miał rację że przemęczona jestem i organizm domaga się odpoczynku.

Rozpasałam się i rozleniwiłam. Diety brak , ćwiczeń brak. Zaczynam czuć się ciężko.
Jak się nie ogarnę to waga znowu zacznie rosnąć , a tego bym nie chciała.
Na 1czerwca ma być mini na tyłku i ja mam sobie się w niej podobać.

Spokojnej nocki życzę i niech nam kilogramy przez sen spadają.
                Sexy mini spodniczka! rózowa krata! R, S/M

*Dziękuję za wszystkie komentarze.
Z  tego wszystkiego zapomniałam się pochwalić ze przedwczoraj zrobiliśmy z mężem na rowerach koło 40km .
Dodaj komentarz

Misja mini , Dzień 9.

3 maja 2012 , Komentarze (17)

Misie Moje Kolorowe.

Misja nadal trwa ,chociaż ostatnie dwa dni bardzo kulawe były.
We wtorek obiadek u teściów. Teść postawił na stół naleweczkę jabłkową domowej roboty i jak tu się nie skusić. Pomijam fakt że obiad teściowej kompletnie nie dietetyczny , a zjeść trzeba było. Po obiedzie siedzieliśmy , gadaliśmy i bardzo miło było i nie wiem z czego i nie wiem czemu poczułam nagle dziwny ucisk w klatce piersiowej. Zmierzyłam ciśnienie i okazało się mam bardzo wysokie (zawsze mam w nornie , dość często za niskie , nigdy podwyższone) i bardzo wysokie tętno.  Teściowa dała mi krople nasercowe i po jakiejś godzince przeszło , ale stracha się najadłam.
Wczoraj rano do pracy , w pracy nadal żar  tropików. Okazało się że gościu nie miał tej części która u nas w klimie wysiadła i we wtorek mi tego nie naprawił. Rano na dworze 13 stopni a u mnie w pomieszczeniu 34 , powietrze gęste że można nożem kroić. Lubię ciepło , ale 34 stopnie na dworze , a 34 w pomieszczeniu to jednak kolosalna różnica. Czułam się jeszcze nie najlepiej po tym wtorkowym skoku ciśnienia , koleżanka na dzień dobry przywitała mnie słowami "Wyglądasz fatalnie , może powinnaś iść do domu." No ale ja ambitna z poniedziałku mi papierków do zrobienia troszkę zostało i musiałam sama dokończyć wiec nie poszłam. Ból głowy towarzyszył mi cały dzień , jadłam niewiele dopiero , wieczorem jak poczułam się lepiej to zjadłam kanapki , niestety mało dietetyczne bo z białych bułek i z majonezem.

Dziś czuję się już ok. Może namówię męża i pośmigamy na rowerach.

Znowu zawaliłam a6w , a orbiego zaczyna kurz pokrywać. Trzeba wrócić na dobre tory.

Miłego dnia życzę i niech nam kilogramy spadają.
                               /imgdb/546f4c49d21e83d0ad0b6c4de89c2336.jpg
*Dziękuję za wszystkie komentarze.
Dodaj komentarz

Misja mini , Dzień 7. Mało wczoraj nie padłam.

1 maja 2012 , Komentarze (16)

Misie Moje Kolorowe.

Wczorajszy dzień to istny koszmar. Mało nie padłam z tego gorąca . W budynku miałam cieplej niż na dworze,nawet wiatrak nie pomagał , mielił tylko to gorące powietrze. Ledwo wytrzymałam te 12 godzin , a jak wychodziłam do domu to nie pamiętałam jak się nazywam i prawie nosem się podpierałam. Urok starego budynku o cienkich ścianach , w zimę bez ogrzewanie jak w lodówce , latem bez klimy jak w piekarniku.
Magik od klimy wczoraj się nie wyrobił i przyjedzie dopiero dziś na 9.

Z tego wszystkiego nawet a6w nie zrobiłam , o orbim to nawet nie pomyślałam.
Dietetycznie też nawaliłam bo 2 piwa z mężem wypiłam , ale wczoraj było już mi wszystko jedno.

Mam nadzieje , że awaria nie jest poważna i że dziś gościu to naprawi , a ja jutro będę pracowała  ludzkich warunkach.

Miłego dnia życzę i niech nam kilogramy spadają.
                     
*Dziękuję za wszystkie komentarze , przepraszam że was zaniedbuję .

Dodaj komentarz

Misja mini , Dzień 6. Rozpływam się.

30 kwietnia 2012 , Komentarze (16)

Misie Moje Kolorowe.

Weekend jak to weekend , do najgrzeczniejszych nie należał.
W sobotę grill , pojadłam niby nie dużo , a jednak za dużo , a może po prostu żołądek odzwyczaił się od takiego jedzenia.
Wczoraj już gorzej , byliśmy ma urodzinach naszego przyjaciela. Było wino , lody , tort.
Co za kretyn wymyślił weekendy.

Z ćwiczeń to a6w w sobotę zrobiłam , a w niedziele godzinkę na orbim pośmigałam i a6w dzień 5.

Dziś już grzecznie , ale jutro znowu ciężki dzień bo na obiad do teściów idziemy , a teściowa dietetycznie nie gotuje.

Klima w pracy chyba też zrobiła sobie długi weekend bo odmówiła współpracy i nie działa.
Rozpływam się z tego gorąca. Dobrze ze magik od tego ustrojstwa dziś pracuje i obiecał że postara się przyjechać.

Miłego dnia życzę i niech nam kilogramy spadają.
          
*Dziękuję za wszystkie komentarze.
Dodaj komentarz
Press room Reklama Regulamin Kontakt FAQ Mapa strony Copyright O nas Ustaw jako startową
© 2007 Wydawnictwo Lekarskie PZWL