No więc dzisiaj wsiadłam na rower.
Nawet nie na swój, bo swojego nie mam.
Brata.
Tak mnie naszło.
5 lat nie jeździłam!!!
Nie wliczając to rowerka stacjonarnego.
Ostatni raz jeździłam w 6-tym mieciącu ciąży z Bliźniakami.
Później jakoś okazji nie było.
I napiszę Wam:
SUPERRRRR
Chyba muszę sobie na stałe wprowadzić jazdę na rowerze, do swojej dziennej aktywności.
Podążę za tą panią, poniżej.
Może nie w takich celach, jak panowie.
Ale wezmę z niej przykład.
W celach polepszania sylwetki :P
Byłam na zebraniu w przedszkolu.
Organizowana jest jak co roku wycieczka z dzieciakami na 1 czerwca.
W zeszłym było to Tropical Islands, obecnie zoo w Berlinie.
Wycieczka jednodniowa, do tanich nie należy.
90zł za przejazd, wstęp: dorośli 20E, dzieci powyżej 5 lat 10E.
Już miałam wszystko opłacone, bo wpłacałam co miesiąc małą kwotę - a ziarnko do ziarnka....
Nagle w tym tygodniu wycofała się pewna osoba!!!
Najlepsze, że miała jechać rodzina, czyli czwórka.
Miała wpłąconą połowę kwoty i tego nie odzyska.
Ale drugą połowę musi pokryć pozostała ekipa.
A do tego dopłacić 10zł za przejazd, z tego powodu, że nie ma kompletu w autobusie, a w Berlinie płaci się za wjazd.
Więc wyszło, że muszę na jutro kolejną stówę dopłacić. ehhhhhh
Ale wybraliśmy tę opcję, bo zamiana na wycieczkę w PL niewiele by w opłatach zmieniła.
Przyszły dzisiaj rolki.
Co to się działo, hehe
Igor kilka razy się popłakał po upadku, a Lena padała co chwilę.
Najlepszy był Jej ciągły tekst: Spoko, nie boli :PPPP
Mała agentka, hehe
Niestety pomyliłam się i podałam aby ochraniacze przyszły: różowe w rozmiarach S, a niebieskie w M. A pownny jedne niebieskie M dla Igorka, jedne różowe S dla Lenki i jedne różowe M dla Tamary.
Trudno. Już nie będę wymieniać, bo za dużo zachodu.